PODRÓŻE PODRÓŻE MAŁE I DUŻE PRZEWODNIKI TOSKANIA WŁOCHY

Monte Argentario w pigułce. Jak opłynąć półwysep Toskanii łodzią?

toskania plaże

Wiem, że część z was czekała na wpis o Monte Argentario i była ciekawa tego, co warto tu zobaczyć, na którą  plażę się wybrać, no i oczywiście gwóźdź programu – gdzie wypożyczyć łódkę, aby opłynąć Półwysep? Tę część Toskanii zostawiłam sobie na deser, przed powrotem do domu i powiem wam, że takie zakończenie wakacji jest jak najbardziej wskazane, aby jeszcze długo później mieć co wspominać. Chodźcie, mam dla was same fajne miejsca i atrakcje.

 

 

Gdy przeglądałam mapy przed wyjazdem do Toskanii, pierwsze co przykuło moją uwagę to nietypowy kształt Półwyspu Monte Argentario. Gdyby nie dwie długie marszruty przeplatające się na zmianę z plażami Faniglią i Giannellą, to Półwysep spokojnie mógłby uchodzić za wyspę bowiem okala go z każdej strony Morze Tyrreńskie. Taki prezent, który zgotowała natura regionowi Toskanii. Bardzo zresztą charakterystyczny.

 

Oprócz kilku miasteczek znajdujących się na wybrzeżu Półwyspu, Monte Argentario we wnętrzu ziemi prezentuje teren górzysty. Jednym słowem, nie jest to miejsce, gdzie będziecie biegać od atrakcji do atrakcji jak wewnątrz regionu. Okolica bardziej sprzyja leniwym popołudniom w porcie, tudzież na jednej z plaż, albo – do czego gorąco was namawiam – dryfowaniu łodzią podziwiając ten zupełnie wyjątkowy w swej urodzie toskański cypel z poziomu morza. 

 

 

Monte Argentario – co warto zobaczyć?

 

Orbetello

O tym, gdzie nocować na Monte Argentario pisałam tutaj (klik). Moje morsko-toskańskie eksplorowanie terenu zaczęłam od postoju w Orbetello. Jest to miasteczko stojące pośrodku grobli, za pośrednictwem której dostaniecie się na Półwysep. Nie wiem czy była to kwestia tego, że podróżowałam w czasach pandemii i ludzi było zdecydowanie mniej, ale o dziwo bez problemu znaleźliśmy darmowe miejsce parkingowe, na terenie placu obrośniętego cieniem drzew (przed wjazdem zobaczycie stację benzynową przy Via Giacomo Puccini). A może to już zaprawa po mediolańskiej szkole życia w parkowaniu? Nie wiem. Ważne, że parking był gwarantowany i do tego w cieniu!

 

Z krajobrazów cyprysów i zieleni przecinającej brunatno-złote toskańskie pola, zmieniamy klimat o jakieś 180 stopni i lądujemy w miejscu, gdzie powietrze smakuje solą, a sama architektura Orbetello świadczy o tym, że jesteśmy w nadmorskiej miejscowości. Znajdziecie tu raptem kilka uliczek i uroczych zakątków. Warto się wybrać, aby z poziomu spaceru zobaczyć na własne oczy drogę łączącą Orbetello z Monte Argentario. Wygląda to naprawdę zjawiskowo! Niech nie zdziwi was obecność zanurzonego w wodzie młyna – tereny te kiedyś podbijali Hiszpanie, a młynów w okolicy było dokładnie dziewięć. Służyły one do mielenia mąki, do użytku mieszkańców miasteczka. Generalnie cała tutejsza okolica znajdowała się kiedyś pod panowaniem Hiszpanii dlatego tu i ówdzie znajdziecie wszelkie hiszpańskie budynki i zabytki z tego okresu.

orbetello toskania orbetello toskania

 

 

Porto Santo Stefano

To właśnie na ten port mieliśmy widok z noclegu u Davida. Do dziś mam przed oczami Porto Santo Stefano oświetlone promieniami słońca chylącego się ku zachodowi. Woda przybiera wtedy piękny kolor, a letnie niebo rozbłyskuje całą paletą ciepłych barw. Jadąc samochodem, na siedzeniu pasażera tylko wzdychałam, że dzieją się przede mną takie cuda. Samo Porto Santo Stefano jest niebanalnej urody. Od rana wielu Włochów wpada tu na śniadanie, aby później wybrać się na lokalny rynek owoców, warzyw i dobrych ryb, czy też po to, aby kupić trochę prowiantu z food trucka na całodzienne pływanie łodzią. Ponadto, warto wiedzieć, że właśnie stąd odpływa prom na Wyspę Giglio. Zorientowałam się w temacie i wiedzcie, że we wszystkie miesiące roku oprócz sierpnia możecie zabrać ze sobą na wyspę własny samochód. Sierpień jest jedynym miesiącem, w którym musicie uzyskać pozwolenie na wjazd, meldując się na Wyspie, na minimum tydzień – w sensie musicie tam nocować żeby móc swobodnie poruszać się własnym środkiem transportu. W przeciwnym razie płyniecie po prostu bez auta.

porto santo stefano toskania

 

Wieczorem w Porto Santo Stefano dzieje się prawdziwe night life rodem z Las Vegas. W porcie parkują gigantyczne i niesamowicie ekskluzywne jachty, lawirujące na krystalicznie czystej wodzie. Mówię wam – zróbcie sobie rundkę, a opadną wam gacie z wrażenia. Lokale natomiast tętnią życiem i już w tym miejscu namawiam was gorąco do tego żeby nawet nie śniło się wam latem przyjeżdżać tutaj samochodem, no chyba że lubicie, gdy wasza partnerka czeka na was przy stoliku w restauracji jakąś godzinkę w między czasie, gdy wy wyrywacie sobie włosy w poszukiwaniu wolnego miejsca. Tak, próbowaliśmy. Nie polecam. Strategicznie zostawiajcie auto w okolicach Via S. Andrea/ Piazzale S. Andrea i przespacerujcie się kawałek. Może i powinnam tylko wzdychać w tym wpisie – wiedzcie jednak, że dbam o wasz komfort psychiczny, coby wam się polska cierpliwość nie skończyła. W przeciwnym razie, tylko dobra kolacja i wino może was uratować.

monte argentario toskania

 

Porto Ercole

Drugi port znajdujący się po wschodniej części Monte Argentario. Z wypicowanego Porto Santo Stefano trafiamy na okolice słynące głównie z tego, że jest to miasteczko rybaków. Spotkacie tu siedzących jeden obok drugiego starych Włochów popijających prosecco i obserwujących nowe twarze. Jeśli macie odrobinę czasu i chęci, to możecie przespacerować się w kierunku Rocca Spagnola, czyli twierdzy skąd rozpościera się widok na całą okolicę (nota bene to właśnie w tych okolicach zmarł znany wszystkim Caravaggio). Moim głównym jednak zadaniem w tej części Półwyspu było wypożyczenie łódki tudzież, jak mawiają Włosi gommone. Nie było to łatwe zadanie, ale o wszystkim zaraz wam doniosę.

 

 

Gdzie plażować? 

Wybrzeże Monte Argentario słynie głównie z małych kamienistych plażyczek lub urokliwych zatoczek. Nie do wszystkich łatwo jest się dostać od strony lądu i faktycznie najlepszą metodą jest opłynięcie Półwyspu. Niektóre plaże są prywatne, bądź dodatkowo płatne. Część z nich znajduje się także blisko ruchliwej ulicy ze względu na wąskie wybrzeże i topografię lokalizacji. Mnie bardzo średnio uśmiechało się pseudo leżenie na plaży, gdy za plecami napierały szybko auta.

 

Choć najpiękniejsze klify i rygorystyczną roślinność znajdziecie właśnie w zatoczkach Monte Argentino, to z czystym sumieniem polecam wam dwie długie piaszczyste plaże: Faniglię i Giannellę. Są to dwie najbardziej oblegane plaże, choćby ze względu na łatwy dojazd, no i co tu dużo mówić – przy takiej rozciągłości w sezonie zdecydowanie łatwiej jest znaleźć miejsce, zamiast gnieść się wspólnie na zatoce. Plaże wyposażone są w miękki piasek, znajdziecie tam zarówno część prywatną, jak i publiczną. Faniglia zachwyciła mnie nieco bardziej, ale z Giannelli rozpościera się genialny widok na Porto Santo Stefano. Wpadnijcie tu koniecznie na aperitivo przy zachodzie słońca. Z prywatnych plaż bardzo czysta, w połowie trawiasta i niezwykle dobrze wyposażona jest także Riva del Marchese (klik). Tutaj jednak liczcie się z tym, że leżaki kosztują około 30 eur za parę. 

toskania plaże

 

 

Jak wypożyczyć łódkę w Monte Argentario?

I żeby nie było, że nie mówiłam. Łódź możecie wypożyczyć albo w Porto Santo Stefano, albo w Porto Ercole. I w jednym i w drugim liczcie na to, że będziecie mieć doczynnienia ze strasznymi burakami wypożyczającymi wam sprzęt. Po drugie w sezonie ciężko się z nimi skontaktować, a niektóre ceny wołają o pomstę do nieba. Nieco się spociliśmy zanim znaleźliśmy wybawienie, z którym przyszedł David, bo to właśnie od niego dostaliśmy numer do właściciela łódki. Czekałam do ostatniego momentu, aż otrzymam wiadomość związaną z tym, czy mogę, cz nie mogę wypożyczać. Dlatego uzbrójcie się w cierpliwość albo przyjeżdżajcie tu we wrześniu. 

monte argentario toskania

 

Samo wypożyczenie to żadna filozofia i wierzcie mi, że nie musicie być opatentowanymi tudzież udokumentowanymi postramiaczami morskich fal – w sensie każdy taką łodzią może nawigować bez konieczności posiadanie przywilejów i ukończenia specjlnych kursów. Wypożyczając łódź w Porto Ercole będziecie w stanie dopłynąć do połowy Półwyspu, kierując się w na północny-zachód. Jeśli mnie pamięć nie zawodzi, to punktem zwrotnym w tym wypadku jest Isola Rossa. Podczas kursu macie w pakiecie widoki z tych wszystkich zatoczek, o których wspominałam. Po drodze miniecie się z całą armią innych nawigujących i zapewne jakimś pięknym katamaranem. Zasada jest taka żeby nie podpływać zbyt blisko klifu i nie zapędzać się do środka jaskiń. Z informacji technicznych powiem wam jeszcze, że nie ma konieczności zrzucania kotwicy – przynajmniej my nie ryzykowaliśmy, bo gommone i tak dryfowało spokojnie po wodnych falach. Gwarantuję wam, że ubawicie się po pachy, a kupione wcześniej kanapki w food trucku smakują na takiej łajbie najwyborniej. Poczujecie się królami mórz. Przynajmniej ja się tak czułam. Z tej wypożyczalni, z której korzystałam cała impreza zawołała 100 euro + 30 euro za paliwo. Na łodzi zmieszczą się 4 osoby. Z łodzi możecie korzystać od rana do wieczora i dla porównania powiem wam tylko, że inni krzyczeli prawie 200 euro za samo wypożyczenie. Ole!

 

Kontakt do wypożyczalni: facebook (klik)

 

A teraz przeżyjmy to wszyscy:

monte argentario

 

Wodnych szerokości,

Dominika

 

A teraz czas na Ciebie!

Uważasz, że to przydatny wpis? Będzie mi miło, jeśli udostępnisz go dalej. A nóż, komuś przyda się łódka na wakacje!

You Might Also Like

No Comments

    Leave a Reply

    Wordpress Social Share Plugin powered by Ultimatelysocial
    error

    Uważasz, że to przydatne miejsce w sieci? Podziel się ;)