POLKA NA EMIGRACJI WŚRÓD WŁOCHÓW

Jak pod polskim niebem stworzyć własną ,,piccola Italia”? – wywiad z Kawacaffè

pizza

Włoska blogosfera po polsku rośnie w siłę. Sama mam swoje ulubione miejsca w sieci, które chętnie odwiedzam, a jednym z nich jest blog Kawacaffè. Polsko-włoski duet Kasi i Alfonso cenię sobie nie tylko za przemyślane i dopracowane teksty. Dzięki tej dwójce, życie każdego italomaniaka staje się prostsze, bo teraz wyobraź sobie sytuację, że to nie Ty pakujesz walizki do Włoch, tylko Włochy zawijają obcas i przyjeżdżają do Ciebie! Pomysłów i inspiracji na blogu Kawacaffè co nie miara na to, aby pod polskim niebem stworzyć własną piccola Italia.

 

Z Kasią i Alfonso miałam ochotę sobie pogadać nie tylko przez pryzmat włoskiej atmosfery ich tekstów. Wielu Polakom marzą się włoskie realia na co dzień, ale co na to wszystko Alfonso, który pochodzi z Neapolu i od kilku dobrych lat mieszka w Polsce? Czy przeprowadzka na naszą kapryśną pogodowo słowiańszczyznę była strzałem w dziesiątkę? Byłam bardzo ciekawa jak poradził sobie z naszym językiem, jak czuje się wśród Słowian, co go wkurza, a za co ceni sobie życie w Polsce. No właśnie Polaku! CENIMY!

 

1.Będę mało oryginalna i na początku zapytam: Jak poznaliście się z Alfonso?

Poznaliśmy się trzy lata temu w Katowicach (jestem ze Śląska, a Alfonso mieszkał wtedy w Kato). Wróciłam z urlopu we Włoszech podczas którego bardzo się rozgadałam. Nie chciałam tego zmarnować i postanowiłam znaleźć kogoś do konwersacji. Wpisałam w Google “Italiani a Katowice” i okazało się, że na Śląsku jest grupa Włochów, którzy regularnie się spotykają i do której można dołączyć.

Pierwsze spotkanie, na które poszłam, to kibicowanie Włochom w meczu z Kostaryką na Mistrzostwach Świata. Alfonso też tam był.

Zaczęliśmy rozmawiać, a po miesiącu umówiliśmy się na pierwszą kawę. Ja z góry założyłam, że jak to Włoch to na pewno się spóźni, więc niezbyt się spieszyłam. On za to przyszedł dużo przed czasem:) Zresztą, generalnie, jest bardziej punktualny niż ja, co jest przykładem na to, że nie warto kierować się stereotypami;)

kawacaffe

2.Stereotypom mówimy zdecydowane NIE! To prawda. Na Waszym blogu doczytałam, że Alfonso mieszka od 8 lat w Polsce. Wow! To niezły wynik! Co właściwie zdecydowało o tym żeby osiedlić się w naszym kraju?

Na początku ciekawość- Alfonso wybrał Polskę na kraj swojego wolontariatu europejskiego, który robił w Szczecinie. Kiedy tam był, dostał propozycję pracy z językiem włoskim. Przyjął ją i tak ze Szczecina trafił do Katowic.

 

3.Pierwsze kroki na obczyźnie dla każdego muszą być trudne. W moim przypadku przeklinałam regularnie makarońską krainę przez pewien okres czasu. Na podstawie doświadczeń Alfonso i Twoich własnych refleksji powiedz, co było dla niego najtrudniejsze w stawianiu pierwszych kroków w Polsce? Język, inna kuchnia, kapryśna pogoda w kraju, a może coś innego?

 

Pogoda na pewno, zwłaszcza zimą. Kiedy pytam Alfonso, czy są takie momenty, kiedy brakuje mu Neapolu zawsze mówi, że zimą, gdy jest zimno i smog.

Język to druga sprawa. Polski do najłatwiejszych nie należy, ale- na szczęście dla siebie- Alfonso go polubił i chciał się go nauczyć.

No i jeszcze bycie samemu. Nawet jeśli poznasz od razu jakichś nowych znajomych to nie będą spędzać z Tobą całego swojego czasu. Przychodzi w końcu moment, gdy zostajesz sam i zaczyna brakować najbliższych.

 

4.Wiem po sobie, że pomimo tego że dogadujemy się z Alberto czasami wyłaziły różnice kulturowe albo może lepiej różnice zwyczajowe? Jak było z Wami? Czy było coś w zachowaniu Alfonso lub Twoim, co musieliście doszlifować?

Ciągle szlifujemy i dużo jeszcze zostało 😉

To nie tyle różnice kulturowe- my po prostu mamy różne temperamenty 😀

Pierwszą rzeczą, którą musieliśmy dogadać, było moje uwielbienie do podróży solo. Od razu powiedziałam, że raz w roku chcę pojechać sama na krótki urlop i wyjść sama w Tatry. Alfonso ciężko było to zrozumieć i tu trzeba było negocjować, ale udało się. Kiedy rok temu wymyśliłam sobie, że chcę zobaczyć Wenecję w zimowej mgle, Alfonso podarował mi w prezencie bilet. Zobaczyłam, że jest tylko dla mnie I zapytałam, gdzie jest jego bilet. Powiedział: “Ale to jest Twoje marzenie, a nie moje. Jedź i je spełnij.” Długo zbierałam szczękę z podłogi.

To, o co ścieramy się ciągle to podejście do ciszy i hałasu. Kiedy wchodzę do mieszkania, nie włączam nic. Lubię ciszę, Jeśli gra muzyka to najczęściej “‘w tle”. Dla Alfonso może grać cała orkiestra i nie będzie mu to przeszkadzało. Jak na Włocha przystało, dobrze czuje się z hałasem i głośnymi rozmowami. Tu ciągle mamy duże pole do kompromisu:)

 

5.Na Waszym blogu tworzycie własną piccola Italia pod polskim niebem. Jakie włoskie przyzwyczajenia zagościły w Waszym domu na dobre?

U nas tej włoskości na co dzień jest od groma, ale jeśli chodzi typowo o włoskie zwyczaje to:

Dzień zaczynamy od espresso z włoskiej kawiarki.

Rosół na niedzielny obiad jem już tylko u mamy 😉 bo u nas zagościł makaron z ragu’ (dla Alfonso rosół to zupa, którą pije się na przeziębienie).

W piątki wieczorem organizujemy domowe aperitivo- na stół wjeżdża Spritz lub wino, oliwki i małe przekąski. Właściwie to taka apericena (aperitivo-kolacja), bo przygotowujemy ich tyle, że nic więcej nie gotujemy.

Popołudniowa siesta. To zwyczaj wprowadzony przez Alfonso, ale szybko się okazało, że mi też pasuje:)

No i generalnie włoska idea SLOW, zwłaszcza w temacie jedzenia- jeśli przygotowujemy włoskie danie to dbamy o jakość składników. Jeśli oliwa to dobra, jeśli do deseru potrzebuję Amaretto, a nie mam, to w ruch nie idzie żaden sztuczny aromat itd. Przykładamy wagę do tego, co jemy, a po jedzeniu siedzimy przy stole dalej i rozmawiamy, bo posiłek to cały rytuał łącznie z rozmowami. Ja w ogóle uwielbiam to włoskie biesiadowanie i marzy mi się dom z dużym stołem, przy którym nasi bliscy spędzą niejeden wieczór.

aperitivo

6.Mieszkasz w Krakowie. Pamiętam, że kiedyś pisałaś o tym, że Kraków to bardzo włoskie miasto. Masz jakąś wskazówkę dla jego mieszkańców – pasjonatów Italii, gdzie można spotkać Włochów, aby ćwiczyć z nimi język? Czy są jakieś grupy polsko-włoskie w Krakowie, gdzie można poczuć włoski klimat i praktykować język bez zbędnego siedzenia przy książkach w samotności?

Pochodzę z Mysłowic na Śląsku, Kraków adoptował nas dwa lata temu. To chyba najbardziej włoskie miasto w Polsce i uwielbiamy je.

Włochów można spotkać tu na każdym kroku. Pracuję niedaleko Fabryki Schindlera i regularnie tłumaczę zagubionym włoskim grupkom, jak mają do niej dotrzeć.

Gdzie poznać Włochów?

Na przykład na Facebooku, w grupie “Italiani a Cracovia” albo we Włoskim Instytucie Kultury na ul. Grodzkiej. Instytut raz w miesiącu organizuje spotkania poświęcone włoskim miastom/regionom, na co dzień można tam obejrzeć włoskie filmy albo wypożyczyć książki. Cały program można znaleźć na ich stronie: http://www.iiccracovia.esteri.it/iic_cracovia/it

W Katowicach z kolei działa grupa “Italiani a Katowice” i organizowane są spotkania, na których można porozmawiać po włosku: https://www.facebook.com/groups/SerateItaliane/

 

7.Czy macie znajomych Włochów w Krakowie? Wychodzicie w towarzystwie mieszanym, czy z samymi Włochami lub Polakami?

Tak, mamy włoskich znajomych, w tym kilka polsko-włoskich małżeństw i par. Jeśli wychodzimy razem to prawie zawsze w towarzystwie mieszanym.

Jeśli osobno- Alfonso wychodzi z Włochami, a ja z moimi polskimi koleżankami. Jedyne czego brakuje mi w Krakowie to znajomość z Włoszką żeby można było sobie wymienić od czasu do czasu trochę plotek po włosku;)

 

8.Wracając do Alfonso, czy są jakieś aspekty polskiego życia, do których Alfonso nie jest w stanie się przyzwyczaić?

Na początku dziwiło go ściąganie butów po wejściu do czyjegoś domu.

To, do czego ciągle nie umie przywyknąć to śmiesznie skąpe porcje jedzenia i picia- lody na gałki, niepodawanie do drinka chociażby malutkiej miseczki z orzeszkami lub chipsami, Spritz z “plamką” Aperolu etc.

Do tego ciągle brak u nas pewnych miejsc umożliwiających praktykowanie włoskich zwyczajów. Żeby napić się espresso trzeba usiąść przy stoliku i czekać nawet kilkanaście minut. Mało jest barów, gdzie można sobie tak po prostu wyjść na aperitivo. Wiadomo, że to nie są polskie zwyczaje, ale dziwne, że nikt w miastach, gdzie jest wielu Włochów nie wpadł na to, by stworzyć taką opcję. Ja w tym widzę żyłkę złota:)

 

9.Racja, w końcu w polskim domu kapcie to podstawa:) A jak Alfonso czuje się wśród Polaków?

Bardzo swobodnie. Przede wszystkim zna język i dzięki temu jest niezależny. Nie potrzebuje nikogo, kto będzie mu wszystko tłumaczył.

Tak samo czuje się w moim domu, w towarzystwie mojej mamy i moich braci.

W ogóle odbiera nas jako bardzo gościnnych i sympatycznych ludzi.

Pomiędzy Polakami a Neapolitańczykami jest dużo podobieństw, lubimy się bawić i mamy ułańską fantazję. To też ma wpływ na tę swobodę.

 

10.Czy rozmawiacie w domu po polsku? A może Alfonso ma wskazówkę dla Włochów, jak przezwyciężyć strach przed nauką języka polskiego? Może w końcu przekonam Albiego, że 7 przypadków jest do ogarnięcia!

Alfonso: “Powiedz Albiemu, że 7 przypadków NIE jest do ogarnięcia!” 😀

 

Z rozmową jest różnie. Najczęściej rozmawiamy po polsku, czasem mamy dni tylko włoskie, czasami na dwa języki- Alfonso mówi po polsku, a ja po włosku.

Trzy główne rady:

  • warto iść na zajęcia z polskiego tak, żeby ktoś pomógł nam z wymową i gramatyką, samemu nie da się tego ogarnąć;
  • próbować mówić po polsku, nie przejmować się błędami i nie iść na łatwiznę (skoro druga osoba zna włoski to po co mam się wysilać i mówić po polsku?), a z tym wiąże się
  • zmiana towarzystwa i nie zamykanie się tylko we włoskich grupach, zagadywanie, rozmowy z osobami, które nie znają włoskiego.

Pomoc nauczyciela i dużo mówienia to sposoby na to, żeby zobaczyć pierwsze postępy.

 

11.Teraz trochę z innej beczki. Gdy wracam z Polski do Italii to przez pierwszy tydzień ogarnia mnie całkowita nostalgia. Czy Alfonso pomimo tego, że przez 8 lat zadomowił się w Polsce miewa momenty, że rzuciłby wszystko (oczywiście nie Ciebie!) i wrócił do Neapolu?

Alfonso: “Oczywiście, że nie Kasię” 🙂

Kryzys przychodzi zimą- mróz, smog i zamrożona Wisła robią swoje. Alfonso już teraz zapowiedział, że nie wytrzyma do “polskiej wiosny”, więc w Neapolu zjawimy się najpewniej w okolicach lutego/marca.

 

Kryzys przychodzi też w Neapolu nad neapolitańską pizzą. Gdy byliśmy tam dwa tygodnie temu Alfonso powiedział: “Aaa, chodź na jeszcze jedną, kiedy znowu taką zjemy?”

 

12.To, gdzie w Krakowie najlepiej dają jeść po włosku?

Na pizzę wybieramy się najczęściej do Fiorentiny na ul. Grodzkiej, do Nolio na Kazimierzu albo do Pizza Garden na Dębnikach. Całkiem niedawno odkryliśmy jeszcze Pizzeria 00 na Podgórzu i najpewniej niedługo tam wrócimy. W ścisłym centrum (Rynek i okolice) dobrze zjedliśmy w La grande mamma i Boccanera, na Kazimierzu właśnie w Nolio, a poza centrum Krakowa w Portobello.

Jeśli dobre lody na włoskie porcje, a nie gałki to Rinella, Donizetti i Katane (wszystkie w okolicach Rynku). Na aperitivo z lamką wina można wybrać się do Stoccaggio, a na dobrego Spritza do Sababy na Kazimierzu. To tylko kilka, ciągle mamy jeszcze długą listę miejsc do wypróbowania zimą.

 

13.Sporo tego! Apropo tradycji, jak spędzacie Wielkanoc i Boże Narodzenie? Moi Włosi z Północy raczej obchodzą te dwa święta mniej podniośle, a jak jest u Was? Łączycie polsko-włoskie tradycje?

Ja osobiście lubię święta i przywiązuję do nich dużą wagę. Póki co, Wigilię każde z nas spędza u swojej mamy- ja na Śląsku, a Alfonso w Neapolu. W niedzielę przed jego wylotem robimy naszą prywatną Wigilię i tu łączymy tradycje. Jest opłatek, ja robię jakieś polskie danie, a Alfonso włoskie. Rok temu jedliśmy na przykład barszcz z krokietami na pierwsze i spaghetti z krewetkami na drugie danie. Lecą polskie i neapolitańskie kolędy. Włoskim zwyczajem gotujemy na bieżąco tzn. gdy zjemy pierwsze, gotujemy drugie danie. To była dla mnie nowość, bo w moim rodzinnym domu kładzie się na stole od razu wszystkie 12 potraw.

Alfonso wraca 26 grudnia, wieczór spędzamy razem na luzie i jemy to, co przywieźliśmy od mam + sfogliatelle. Reguła nr 1- zawsze jest miejsce na sfogliatellę (słodki przysmak z regionu)

Z Wielkanocą jest inaczej, Alfonso spędza ją z moją rodziną. Jemy typowo polskie dania, choć Alfonso zawsze też przygotowuje coś od siebie, np. włoską pastierę (tradycyjne ciasto z kaszą) albo świąteczne ciasto z szynką i gotowanymi jajkami. To nowe smaki nie tylko dla mnie, ale też dla mojej rodziny i po każdych świętach moja mama bierze od Alfonso przepisy.
Drugi dzień Wielkanocy spędzamy “po włosku” czyli na pikniku z włoskimi znajomymi, jeśli oczywiście pozwala na to polska pogoda.

 

14.Czy myśleliście o zamieszkaniu w Italii? Chciałabyś się tam w przyszłości przeprowadzić?

Na razie o tym nie myślimy, a ja jestem chyba jedną z nielicznych italofilek, które nie marzą o przeprowadzce do Włoch. Tu jest nam dobrze.

Wiadomo- nigdy nie mów nigdy- nie wiemy, co będzie w przyszłości. Jeśli kiedyś zmienimy zdanie, będę na to przygotowana językowo. Mam też zawód, który mogę wykonywać we Włoszech. Jednak dzisiaj to dla nas bardziej alternatywa niż marzenie, które chcielibyśmy spełnić.

 

15.Pytałam wcześniej o domowe zwyczaje. Wielu Polakom wydaje się, że aby poczuć klimat Włoch trzeba koniecznie je odwiedzić. Czym zainspirowałabyś niedowiarków – italiomaniaków, żeby sprowadzić Włochy do Polski bez konieczności podróżowania?

Dobrze jest pojechać do Włoch, chłonąć ich klimat, podejrzeć mieszkańców czy zasmakować kuchni. Przede wszystkim po to, żeby poczuć, co nas w tym kraju czy sposobie bycia najbardziej pociąga i zastanowić się, jak te elementy wprowadzić do swojej polskiej codzienności.

Ja na przykład uwielbiam książki i jedzenie. Z Italii zawsze przywożę więc coś do czytania i przepisy. Dużo wspólnie gotujemy, a ja bardzo często piekę włoskie desery.

Dla każdego będzie to inny element, ale takie połączenie fascynacji Italią ze swoją pasją to dla mnie klucz do sukcesu.

U nas tej włoskości generalnie jest dużo, bo i język i kuchnia, książki, filmy, muzyka, importowanie włoskich zwyczajów, udział w wydarzeniach, szukanie włoskości w swoim własnym mieście… W lipcu i sierpniu nie byliśmy na urlopie, ale za to szukaliśmy włoskich elementów w Krakowie i znaleźliśmy ich całe mnóstwo. Każdy może spróbować u siebie.

Cały nasz blog spięliśmy hasłem: “jak pod polskim niebem tworzyć swoją piccola Italia”, bo męczą nas posty w stylu “byle do urlopu, bo tak mi tu źle”. Nie skupiamy się na tym, czego nie mamy, ale wyciskamy na maksa każdą możliwość, która się pojawia.

To da się zrobić, ale żeby się chciało, dobrze znaleźć we Włoszech to, co najbardziej nas tam fascynuje, czego nam tu brakuje i pomyśleć, jak to wprowadzić u siebie.

16.Za co Alfonso najbardziej ceni sobie życie w Polsce?

Za rzadkie strajki i komunikację miejską, która przyjeżdża na czas.

Za porządek i spokój, mówi, że wszystko jest u nas dobrze zorganizowane. Za przestrzeń i dużo zieleni.

Poza tym, za gościnnych i sympatycznych ludzi. Czasem tylko moglibyśmy mniej narzekać i być większymi optymistami:)

 

 

Bardzo dziękujemy Ci za Twoje pytania. Przy okazji powspominaliśmy sobie nasze pierwsze spotkania i pośmialiśmy się:)

Pozdrawiamy wszystkich czytelników Twojego bloga 🙂

 

To ja dziękuję!

A teraz odrobina Neapolu okiem Kasi i Alfonso:

Neapol

Gdy zabraknie Ci pomysłów na włoskie realia, proszę bardzo -> dawaj do Kasi i Alfonso z Kawacaffè

Ściskam,

Dominika

 

 

A teraz czas na Ciebie!

 

To wszystko, co czytasz jest dla Ciebie i z myślą o Tobie!  Spodobało się? Zostaw po sobie ślad:

w komentarzu, tu na blogu,

udostępniając i komentując na Facebook’u

Ponadto, spotkasz mnie także na Instagramie, a do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez mail: ochmilano@gmail.com

 

 

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

You Might Also Like