Wakacje na Krecie pamiętam z czasów dzieciństwa. Byłam tu ostatni raz z rodzicami, gdy miałam 8 lat. Nie powiem, była to frajda: pierwsze podróże samolotem (zamiast autokaru – alleluja!), kąpiele w basenie i egzotyczne nowe miejsce. Dzisiaj mam okazję wrócić na Kretę z własnym bebè w brzuchu i świeżo upieczonym mężem. To nasze pierwsze greckie wakacje z Alberto i z przykrością stwierdzam, że Włosi mają poważną konkurencję! Kreta jest wspaniała!
Oczywiście zebrałam dla Was wszystkie najważniejsze informacje. Z tego wpisu dowiecie się przede wszystkim:
- Kiedy warto przyjechać na Kretę.
- Gdzie na Krecie znaleźć najładniejsze plaże – i jak do nich dotrzeć.
- Które restauracje na Krecie szczególnie polecamy.
- Co czeka Was w kreteńskim hotelu all inclusive – i dlaczego wyjątkowo wybraliśmy właśnie tę opcję.
Kreta – dlaczego wybraliśmy właśnie tę wyspę
Kto mnie czyta od jakiegoś czasu, ten wie, że nasze podróże są raczej dzikie. Zwykle unikamy dużych hoteli, lubimy fikuśne noclegi, szukamy prawdziwych smaków i miejsc, gdzie bywają lokalni. Wystarczy, że oprzemy nogę na gazie, a setki kilometrów pokonujemy z radością w poszukiwaniu mniej lub bardziej oczywistych miejsc.
Tym razem musiało być inaczej głównie dlatego, że pierworodny wyląduje na planecie Ziemia już za niecałe 2 miesiące. Początek ósmego miesiąca ciąży trochę mnie ograniczał, jeśli chodzi o niektóre aktywności. Ale nie zmienia to faktu, że Kreta mnie oczarowała i wolniejsze tempo tylko naładowało moje baterie.


Kreta – kiedy przyjechać na wakacje
Już od kilku lat wychodzę z założenia, że wakacje najlepiej smakują poza sezonem. To wtedy jest mniej ludzi, plaże praktycznie puste, stolik w restauracji dostępny od zaraz. I ceny zdecydowanie niższe niż wtedy, gdy zjedzie się reszta świata.
Maj na Krecie jest cudowny, bo spełnia te wyżej wymienione wytyczne. Ponadto słońce tak jeszcze nie pali, wieczory są przyjemne, wieje lekki wietrzyk. A jeśli ktoś lubi, można wskoczyć do lazurowej, jeszcze trochę chłodnej morskiej wody. Jeśli miałabym po raz kolejny udać się na Kretę, to z pewnością wybrałabym maj.
Kreta – najładniejsze plaże po zachodniej stronie wyspy
Ten wyjazd był nastawiony na plażowanie. Patrząc na mapę wyspy, sami zauważycie, że jej zachodnia część jest wyposażona w najładniejsze i najbardziej znane plaże. Część wschodnia Krety to więcej zwiedzania urokliwych miasteczek. Kreta ma w swojej ofercie także górskie lokalizacje. Oraz nie tak oczywiste jeziora we wnętrzu terytorium. Kreta to niby tylko wyspa, a jednak jest tu co robić. Życzę sobie, żebyśmy tu jeszcze kiedyś wrócili. Czuję niedosyt!
Balos – najbardziej fotogeniczna plaża na wyspie

O Balos napisali już chyba wszyscy. Najpiękniejsza i najbardziej zapierająca dech w piersi laguna znajduje się po północno-zachodniej stronie wyspy. To ten najbardziej wysunięty cypel.
Balos obdarowuje nas iście rajskimi widokami. Kolor wody jest tutaj nieprawdopodobnie błękitny, przeplatający się z innymi odcieniami turkusu i niebieskiego. Możecie pobrodzić w płytkiej wodzie lub też udać się na większą głębię.
Plaża jest wyposażona w leżaki i parasole (w maju cały dzień to koszt 15 euro – cena z 2022 roku). Do barów i toalet trzeba co prawda przejść kawałek, ale w takim otoczeniu odległość kilkuset metrów zupełnie nie przeszkadza.
Jak dotrzeć do Balos – pieszo lub promem
Do Balos możecie dojechać od strony lądu po żwirowej drodze, zostawiając samochód na parkingu. Po czym później odbyć 30-minutowy spacer do samej laguny. W internecie poczytacie, że jest to przeprawa survivalowa, ale ja nie zgadzam się z tym do końca. Choć wiadomo, każdy na swój poziom wytrzymałości.
W upalne dni na pewno może być ciężej, bo trzeba wziąć pod uwagę fakt, że tak, jak raz zejdziecie w dół, tak później będziecie musieli podejść do góry. Widok z tego poziomu jest jednak wart każdego wysiłku, więc gdyby nie moja ciąża, to pewnie zasuwałabym od parkingu pieszo.
Inną opcją dotarcia do Balos jest też dopłyniecie promem ze zorganizowaną wycieczką. W ciąży właśnie z tej drogi musiałam skorzystać. Prom to zupełnie nie moja bajka, bo prawda jest taka, że więcej czasu zajmuje dopłynięcie i wyładowanie (a później załadowanie) towarzystwa na brzeg, niż samo plażowanie.
Nasza wycieczka obejmowała wizytę na pobliskiej wyspie Gramvousa (według programu 2h plażowania), a później Balos (według programu 3h plażowania). Ostatecznie na Gramvousie spędziliśmy niecałe 1,5h, a na Balos około 2h.
Jeśli jesteście nastawieni na odwiedzenie Balos, to polecam szukać bezpośrednich połączeń. My wypłynęliśmy z miejscowości Kissamos i mogliśmy skorzystać tylko z opcji dwóch lokalizacji. Na końcu tego wpisu zostawię wam linki.
Balos – plaża idealna?
Dodatkowo na statku możecie zjeść, są toalety, piwko i w sumie wszystko, co wam do szczęścia w tej podróży potrzeba. Możecie też kupić parasole, lecz wiedzcie, że na Balos nie ma to za bardzo sensu, ze względu na dość ubity piach na plaży. Jeśli chcecie mieć wygodnie, to lepiej dołożyć 10 euro i skorzystać z leżaków dostępnych na lagunie, w przeciwnym razie można wylegiwać się na piasku i też korzystać z uroków okolicy.
Gramvousa

To mała wysepka (zwana też Wyspą Piratów) położona zaraz obok laguny Balos, do której dotrzecie tylko od strony wody. Plaża jest tutaj dzika, ale woda i przyroda wciąż piękna.
Atrakcją turystyczną jest wenecka forteca położona na szczycie wyspy, do której prowadzą strome schody. Osobiście siedziałam w cieniu jednego z okazałych drzew i ani mi się śniło ruszać pod górę.
Niemniej polecam zaliczyć kąpiel (jeśli wybieracie się na wycieczkę statkiem), zrobić kilka fotek starego statku zaparkowanego przy brzegu i ruszyć dalej w morską trasę.
Gramvousa nie dysponuje żadnymi leżakami, więc w ciąży była to dla mnie trochę męka. Osobiście uważam, że i w tej lokalizacji korzystanie z parasoli ze statku jest dość niepotrzebne, zwłaszcza kiedy przypływacie na wyspę późniejszym popołudniem – słońce znajduje się już niżej na niebie i nie grzeje tak mocno jak w samo południe.
Falassarna

Alberto miał tu spotkanie na lekcji surfingu, a ja zamieniłam się w królową okolicy, bowiem Falassarna w maju (i w tygodniu) świeci pustkami! Rozumiecie, tylko ja i plaża, no i później po południu trochę ludzi.
Falassarna nie ma co prawda tak spektakularnych widoków jak na Balos, ale jest kameralnie. Toalety są bezpłatne, jedzenie w knajpach dobre, a obsługa przemiła. Jeśli chcecie uciec od tłumów, to weźcie pod uwagę ten kierunek.
Elafonissi

Słynąca z różowego piasku Elafonissi też zapiera dech swoim kolorem wody. Podobnie jak na Balos, możecie spacerować niczym Dżezu po niegłębokiej toni.
Powiem wam, że szukałam tego różowego piasku, bo zdjęcia w internecie były bardzo obiecujące. Znalazłam kilka kleksów, więc nie nastawiajcie się, że wylądujecie na różowej plaży. Podobny piach zresztą znajdziecie na Balos, co nie zmienia faktu, że jest to ładne i naprawdę jeszcze takiego piasku nie widziałam.
Elafonissi podobnie, jak Balos jest już bardziej turystyczna, dlatego także poza sezonem jest tu zdecydowanie więcej ludzi. Toalety i prysznice są płatne, a bary w maju zamykają się około godziny 18. Wszystkie zestawy leżaków i parasoli miały tak naprawdę wszędzie te same ceny, czyli 15 euro za cały dzień.
Jak dojechać do Elafonissi
Dojazd do Elafonissi jest dość angażujący, ale gwarantuję Wam, że widok na plaży jest tego wart. Poza tym w maju roślinność Krety jest już bujna i zielona. Różowo-białe oleandry zamieniają się w gigantyczne kule, które ścigają się między sobą o miejsce przy drodze. Rosną dosłownie wszędzie i w nieprzyzwoitych ilościach.
Trasę umilą wam skalne widoki wypchane tutejszą florą oraz kramy, przy których możecie się zatrzymać na szybkie zakupy miodu tymiankowego czy raki.
Podróżujesz z dzieckiem? Zaplanuj wyprawę do Mediolanu z moim przewodnikiem!
Kliknij w obrazek i sprawdź „Mediolan z dzieckiem”.

Kreta – gdzie zjeść
My poruszaliśmy się po zachodniej części wyspy. Tak, jak pisałam: ograniczyliśmy ten wyjazd do minimum zwiedzania, ale oczywiście nie odmówiliśmy sobie odwiedzenia kilku lubianych przez Greków knajp. Większość znajdziecie w miejscowości Chania. Popytaliśmy tutejszych, dokąd na jedzenie zabierają swoich najbliższych, rodziny i przyjaciół i tak powstał nasz plan – i lista polecajek dla Was.
Restauracje na Krecie: Apostolis
Bardzo przyjemna knajpka w porcie w Chanii. Z moich obserwacji wynika, że port w Chanii dzieli się na ten bardziej turystyczny (zachodnia strona) i mniej turystyczny (wschodnia strona). Chodzi mi głównie o knajpy oraz co i jak w nich serwują.
W Apostolis zjecie tutejsze przysmaki w postaci dakos, tzatzików, sałatek oraz – jak na port przystało – całą rybną karawanę. Są tu grillowane kalmary, krewetki ect. Możecie również zapytać o rybę złowioną tego samego dnia, a przesympatyczna obsługa zabierze was do kuchni i pokaże połów. Świetna i lekka kuchnia w sam raz na obiad i dalsze maszerowanie.


Adres: Akti Enoseos 10, Chania
Restauracje na Krecie: Throumbi
Umówmy się, że Chania jest turystycznym miasteczkiem, ale do Throumbi wpadają wielkie grupy Greków i w sumie po spróbowaniu ich menu wcale się nie dziwię.
- Gorąco Wam tu polecam następujące pozycje z menu:
- W pierwszej kolejności sałatka Throumbi; sałata rozpływa się w ustach, jest lekko maślana, do tego serwowana z lokalnym serem manouri i genialnym dressingiem z soku z pomarańczy.
- W drugiej kolejności zamówcie graviera saganaki – to kreteński ser w panierce z miodem i nasionami słonecznika, który musicie zjeść póki jest jeszcze gorący – stopień ciągliwości jest bajeczny!
- Jako ostatni przysmak: pontyjskie ciasto nadziewane salami z Lefkady i seremkefalotyri.
W Throumbi rekomenduję wam zjeść jedno z dań mięsnych. Zwłaszcza dużą porcję souvlaków (mpeloniasto) – dostaniecie spory kawał mięcha nadziany na metalowy szpic w towarzystwie przyjemnego sosu z grzybów, grillowane warzywa i pieczone ziemniaki. Pycha!
EDIT: Kreta nas urzekła, więc byliśmy tam po raz kolejny w 2023 roku, już z rocznym Frycusiem na pokładzie. Odwiedziliśmy ponownie Throumbi i ten ser już nie był taki ociekający hedonizmem, jak rok wcześniej. Opcje są dwie: albo to były ciążowe hormony, albo wpadliśmy na gorący bardziej masowy okres (drugi raz przyjechaliśmy w sierpniu 2023). W tym terminie to mogło być zamieszanie na kuchni i mniej dopieszczone dania. Szkoda.


Adres: Chatzimichali Ntaliani, Chania
Restauracje na Krecie: Gramboussa Restaurant
To jest ten rodzaj lokalu, do którego najlepiej przyjść wielką ekipą – po to, aby zamówić różne dania i dzielić się nimi między sobą.
Atmosfera w Gramboousie jest niesamowicie rodzinna. Lokal dysponuje dużą powierzchnią z widokiem na morze i ogród, w którym sami uprawiają warzywa i owoce. To miejsce polecił nam Andy – nauczyciel surfingu z Falassarny.
Pomijam, że moje srocze oko zakochało się we wszystkich detalach, roślinności i nakryciu stołu. No, ale… jakie oni tu mają jedzenie! Karta jest obszerna, znajdziecie zarówno dania rybne, jak i mięsne. My poszliśmy w trochę inną kreteńską gastronomię.
Sałatka Gramboosa na początek, to jest must, bo smak i świeżość warzyw jest tego warta. Polecam Wam też smażone ślimaki z rozmarynem (jeśli lubicie; ja nie, Alberto tak), dolomades (ryż zawinięty w liście winogron z cudownym jogurtem z miętą) oraz miks pierożków (przypominają argentyńskie empanadas) z różnym nadzieniem.
Wszystko jest świeże, aromatyczne i po prostu przepyszne!


Lokal znajduje się nieopodal plaży Falassarna (20 minut samochodem) i w kierunku do laguny Balos. Dlatego warto zrobić tutaj postój, np. na obiad lub kolację po plaży.
To, czego nie zdołacie zjeść, zapakujcie na plażową przekąskę. W Gramboussie po posiłku dostaniecie też w prezencie słoik schłodzonych owoców na deser oraz standardowo raki w małej buteleczce na jednego shota. Oj, Włosi, macie ostrego konkurenta!
Adres: Emmanouil Diktaki 1, Kaliviani
Restauracje na Krecie: Monastery of Karolos
To miejsce polecili nam chłopacy z Throumbi. Fajny lokal na drinka po kolacji. Urządzony na dziedzińcu dawnego klasztoru. Wystój w guście bardzo milanese, czyli fancy, ale bez napięcia. Gdyby taki lokal znajdował się w Mediolanie, to podejrzewam, że kolejki byłyby spore. Wieczorem gra tutaj DJ set, więc warto wpaść i wyluzować się po całym dniu.

Adres: Chatzimichali Ntaliani 22, Chania
Gdzie zjeść na Krecie: Gilisma Taverna
Gilisma to tawerna na plaży Falassarna. Wpisuję ją na listę, bowiem obsługa w tym lokalu (jak zresztą w większości) jest niesamowicie uprzejma, a jedzenie w porządku. Zjecie tu szybki obiad: souvlaki, sałatkę grecką i pozostałe klasyki kuchni grecko-kreteńskiej za naprawdę śmieszne pieniądze (w maju, nie wiem jak w sezonie letnim).
Adres: plaża Falassarna
Thalassino Ageri [ZAMKNIĘTE NA STAŁE]
To jest miejsce, gdzie należy przyjść we dwoje. Albo i z rodziną, albo w grupie. We dwoje będzie bardzo romantycznie, dlatego polecam rezerwować ze wczasu stolik w pierwszym rzędzie, żeby zobaczyć w tym miejscu piękny zachód słońca.
Co do jedzenia, to nie ukrywam, że bardzo podobnie jadam we Włoszech. Kuchnia obfituje w rybki i owoce morza różnej maści, które poniekąd nie były najlepszymi owocami morza jakie jadłam w życiu. Nie dlatego, że były źle przygotowane, ale nie było w nich tego czegoś, co sprawa, że zakochuje się w danym miejscu i chcę do niego wrócić. Z dań, które okazały się niewypałem była ośmiornica – jak na mój gust dość twarda i gumowata. Reszta była po prostu smaczna i przyzwoita.


Adres: Vivilaki str 35 Tabakaria, Chania
Gdzie zjeść coś dobrego na Krecie: Thraka
To taki przyjemny fast food, gdy jesteście już spłukani po całych wakacjach. A tak serio, to owszem fast food, który serwuje mięso w postaci wielkich talerzy gyrosu bądź też gyrosu w picie. Porcje są wielkie i kosztują grosze.
Potwierdzam, że pita nie odbija się przez cały dzień, a gyros ma całkiem niezłą jakość. Polecam zamówić też ten fajny grillowany ser, który widzicie na zdjęciu. Nie pamiętam nazwy, ale jest to jedyny ser w przystawkach.

Adres: Anagnostou Gogoni 77, Chania
Kreta – nocleg w zachodniej części wyspy
Umówmy się, że był to wyjazd poślubny, dlatego wybraliśmy hotel, który zagwarantuje nam wszystkie udogodnienia. Pobyt w Avra Imperial Hotel zarezerwowaliśmy przez portal Booking z trochę większym wyprzedzeniem. Na stronie znajdziecie naprawdę różne konfiguracje pokoi: od standardowych po takie z prywatnym basenem w opcji z obiadokolacją lub all inclusive.
W hotelu Avra jest dosłownie wszystko: gigantyczny basen, dostęp do plaży (z pokoju mieliśmy 1 minutę), bar basenowy i plażowy, centrum spa, masaże, siłownia i… w sumie to czego oni jeszcze tu nie mają?
Avra ma także fajną lokalizację: do Falassarny i Chanii jest stąd 30 minut samochodem, natomiast Elafonissi i Balos to około godzina jazdy.


Nocleg all inclusive na Krecie
Jedzenie w formie bufetu jest naprawdę fenomenalne, więc jeśli zastanawiać się nad formą all inclusive, to wiedzcie, że nie natkniecie się na twardą bułę i te same sałatki podawane przez tydzień. Do dziś wspominam desery, soczyste owoce i jajka podawane na pierdyliard sposobów.
Dodatkowo możecie zjeść w barze basenowym lub przy plaży. Myślę, że będziecie zachwyceni.
Świetną aktywnością okazały się także poranne zajęcia z jogi nad brzegiem morza. W tygodniu chodziłam na siłownię – i tam wyginałam się ze słuchawkami na uszach. Poza tym polecam Wam masaże u Konstantinosa (jak mawia Albi: mój grecki kochanek z hotelu Avra), który doprowadzi wam plecy do porządku, zwłaszcza jeśli czekacie na bobo.
Co do hotelowej plaży to jest ona kamienista i niezbyt duża. Ale to dobra alternatywa jeśli nie chcecie ruszać się z hotelu. My mimo wszystko przez cały wyjazd nie skorzystaliśmy ani razu, bo woleliśmy wsiąść w samochód i zobaczyć te wszystkie plażowe perełki, które oferuje Kreta.



















Wróciłam z tego wyjazdu i serio, czuję się jak milion dolców (oprócz chwilowego stanu zombie przy ogarnianiu codziennych spraw). Dlatego serdecznie wam polecam wziąć ten kierunek pod uwagę. Czasami fajnie jest zdradzić Włochy, zwłaszcza jeśli obok mają takich fajnych sąsiadów!
Przyjemności,
Dominika
PRZYDATNE LINKI:
Wycieczka statkiem na Balos
Avra Imperial Hotel
Szkoła surfingu Andiego
Nie tylko Kreta
Spodobała Ci się moja relacja z Grecji? Sprawdź inne wpisy z praktycznymi poradami z wyjazdów.
Znajdziesz je w zakładce PODRÓŻE. Wyróżniłam tam nasze wyprawy poza Włochy.
A może interesują Cię nie tylko tematy wakacyjne, ale na przykład praca w Grecji?
Kreta to znakomity pomysł na urlop! Jeżeli tekst Ci się spodobał i uważasz, że może się przydać komuś, kto planuje wyjazd, udostępnij go tej osobie – lub na swoim profilu w mediach społecznościowych. Dziękuję!
Więcej inspiracji i codziennych opowieści z Mediolanu znajdziesz na moich profilach na Facebooku i na Instagramie.
Możesz też skontaktować się ze mną bezpośrednio, pisząc mail pod adres kontakt@ochmilano.pl
A jeśli planujesz przyjazd do Mediolanu i chcesz świetnie spędzić czas, to polecam Ci szczególnie moje spacery i aktualne, pełne praktycznych wskazówek przewodniki w formie e-booków.



Brak komentarzy