0
HISZPANIA PODRÓŻE

Cortijo Bablou – prawdopodobnie najbardziej kreatywny nocleg w Andaluzji!

nocleg andaluzja

Na ten nocleg w Andaluzji musiałam poświęcić oddzielny wpis – przecież jakoś muszę dać ujście wszystkim moim zachwytom. Już teraz wiem, że tylko dwie noce to absolutnie za mało, żeby nacieszyć wszystkie ludzkie zmysły tym, co oferuje dom gościnny Barbary i Jean Louisa.

Zacznijmy od tego, że ja kocham historie, zwłaszcza ludzi, którzy rzucają wszystko zupełnie jak ja i osiadają się w obcym kraju. Barbara i Jean Louis to Francuzi, którzy w 2011 roku posprzedawali swoje biznesy we Francji, zostawili dzieci z dziadkami, znajomych, przyjaciół i dotychczasowe życie po to, aby prowadzić hotel w Marakeszu. Barbara kocha zmiany, uwielbia detale, co zresztą zobaczycie odwiedzając ich posiadłość, natomiast Jean Louis ma rękę to inwestycji.

Po kilku latach życia w Maroku, para zdecydowała się na na otwarcie sklepu z meblami w Barcelonie, a stamtąd nie było już daleko, żeby osiąść w Andaluzji kupując przy okazji dom gościnny. Tak dochodzimy w wielkim skrócie do tego, co dzisiaj możecie przeżyć na własnej skórze, odwiedzając niesamowicie odrestaurowany i wypielęgnowany Cortijo Bablou. Jak mówi Barbara, jak nie ta inwestycja, to następna, zawsze można sprzedać, wrócić tam, skąd się przybyło – nota bene rozmawiamy o ludziach dobrze po 50-tce. Siedziałam i słuchałam z otwartymi ustami, przy okazji zachwycając się ogrodem, w którym posadzili ponad 400 roślin na miejsce wysuszonych badyli, które kiedyś tu rosły.

A teraz mięsko w czystej postaci, czyli opis tego, co czeka Was w skromnych progach u Barabry i Jean Louis’a (z Barbarą dogadacie się lepiej po angielsku, Jean Louis mówi po francusku lub hiszpańsku). W Cortijo Bablou możecie skorzystać z aż trzech rodzajów noclegów; startując od klasycznych pokoi (w sumie są 3), do których akurat nie miałam okazji zajrzeć, przez trzy podobnie urządzone namioty z łazienką pod chmurką, na cygańskim wozie kończąc. Chyba możecie się domyślić co wybrałam na dwie noce?

andaluzja nocleg

Tak odpicowanej, cygańskiej przyczepy to ja jeszcze w moim życiu nie widziałam! Barbara i Jean Louis przywieźli ją wprost z Rumunii i sami na miejscu dopieścili zewnętrzne kolory i dekoracje, jak i środek. Byłam pod ogromnym wrażeniem, że taka mała przestrzeń może być tak funkcjonalnie zagospodarowana. Na upartego, gdyby tylko nie brakowało kuchni ktoś, kto lubi pustelniczy tryb życia mógłby spokojnie zamieszkać w tym cudeńku na kółkach – posiada wszystko to, co niezbędne do zaspokojenia podstawowych potrzeb.

Oprócz wystroju w stylu gipsy glam, zajdziecie tu: nieprawdopodobnie wygodne łóżko dla dwoje (chcę te poduszki – robią dobrze na kark), małą jadalnię, wbrew pozorom przestronną szafę ukrytą za drzwiami, dobrze chłodzącą lodówkę, wbudowaną klimatyzację (chłodzi jak szalona) nad biurkiem oraz mikro-łazienkę z nieprzyzwoicie dużym prysznicem. Wszystko jest wypucowane na wysoki połysk i zrobione po prostu porządnie. W tych wszystkich małych szafeczkach możecie trzymać Wasze skarby, a gniazdek elektrycznych jest tyle, że możecie zabrać wszystkie sprzęty. Jestem oczarowana, naprawdę wóz jest zrobiony z pomysłem i rozmachem. Tutaj poproszę o oklaski dla Barbary za dobór tych wszystkich różowych firanek, cygańskich zdjęć i poduszek – maryjek. Do Waszej dyspozycji jest również kawałek ogródka i fakt faktem, zamówiliśmy jedzenie na wynos, pałaszując je właśnie na tej małej kanapie.

andaluzja nocleg
nocleg andaluzja

Ale to nie koniec. Bo tu nie chodzi tylko o fency spanie. Jak wspominałam, Cortijo Bablou doceniłam za całokształt. Obok odjechanych miejsc do spania ogród Barbary i Juana wcale nie jest daleki temu, o którym opowiadała kiedyś pani katechetka na lekcjach religii. Nota bene sąsiadem mojego cygańskiego pojazdu był uprzejmie wydzierający się o poranku osiołek Juglio (Chuljo), fakt ten oczywiście wzięła pod uwagę właścicielka, dając nam profilaktycznie dwie pary zatyczek do uszu – mówię Wam – są genialni.

Ale ten ogród, no właśnie. Czego to oni w nim nie mają?! Teren jest naprawdę gigantyczny, spotkacie tu wszystkie kochające południowe słońce rośliny z drzewami cytrynowymi na czele. Obok kwatery głównej przechadzają się lub odpoczywają na trawie dwie urocze owieczki, a w okolicach ogródka warzywnego spacerują pawie z dziećmi. Nie brakuje kur i kogutów, wtórujących osłowi. Do Waszej dyspozycji jest również duży basen z przyłączonym oczkiem wodnym, w którym lubią kumkać żaby. Wieczorem bardzo polecam zaopatrzyć się w butelkę wina (również dostępna w CB) i spędzić tu trochę czasu – z basenu rozciąga się fenomenalny widok na pobliskie miasteczko – Arcos de la Frontera. Rety dlaczego tylko dwie noce?! Pal sześć tą przyczepę, mogłabym u nich zostać cały tydzień, bo…

…te śniadania to też jest kosa. Po kilku gorszych doświadczenia ze spędowymi śniadankami kontynentalnymi w plastikowych paczkach, oto w Cortijo Bablou otrzymuję pomidora o najpiękniejszym kolorze, dżem figowy z tutejszych owoców, jaja od kur, chrupiący chleb, brownie i chyba najsmaczniejszą z możliwych hiszpańsich kaw (bo Wy już wiecie, gdzie mieszka królowa kaw). Wszystko to podane na ładnej ceramice.

Nie wiem, może jestem jakimś francuskim pieskiem, ale dla mnie takie rzeczy są ważne, jeśli jadę na długie wakacje raz w roku, to właśnie takich detali w czasie pobytu sobie życzę, zwłaszcza jeżeli ten nocleg był niewiele droższy od poprzednich, to jednak jakość jest nieporównywalna (ta sama historia jak w przypadku noclegów w Toskanii, o których pisałam tutaj). Aha, na śniadaniu będą Wam towarzyszyć dwa psiaki – Juba i Chico – początkowo byłam zdziwiona, że w takim obiekcie brakuje psów, a jednak. Porządku pilnują tu dwie ciapcie w postaci buldożków francuskich. Wakacje w otoczeniu natury i zwierząt to kolejna rzecz, którą bardzo sobie cenię, wyjeżdżając z miasta.

Początkowo wpadliśmy z A. na jakiś dziki pomysł, aby ruszyć się z Cortijo Bablou na cały dzień na plażę, po czym po pierwszej nocy stwierdziliśmy, że upadliśmy na głowę. Los chciał, że spędziliśmy niedzielę nad brzegiem basenu, zupełnie sami w całym obiekcie. Dziś, gdy to piszę, niewiele się zmieniło – wyleguję się nad basenem, przechadzam po ogrodzie, zbieram zgubione pawie pióra do wazonu, cieszę oczy tymi wszystkimi zwierzakami i bardzo cenię sobie każdą chwilę. Właśnie dla takich chwil warto żyć i być za nie wdzięcznym.

A teraz chodźcie, pokażę Wam, jak tu jest:

Do Waszej wiadomości warto wiedzieć, że Cortijo Bablou przyjmuje tylko dorosłych lub starsze dzieciaki (warto zapytać), mieści się blisko Arcos de la Frontera (1,5h od Kadyksu), dokąd możecie udać się na kolację, czy jakiś szybki obiad. Będę płodzić oddzielny wpis.

Dominika

Adres: Cortije Bablou crta Arcos-Algar Km4, Huerta Monarda, apartado 265, 11630 Arcos de la Frontera, Cádiz

strona www

Przydatny wpis? Będzie mi miło, jeśli go udostępnisz, dziękuję!

Inne ciekawe wpisy

Brak komentarzy

    Leave a Reply