KUCHNIA WŁOSKA + PRZEPISY PRZEWODNIKI WŚRÓD WŁOCHÓW

Kultura we włoskiej restauracji we Włoszech – wszystko to, co powinniście wiedzieć

włoska restauracja

Przyszło mi pisać w czasach zarazy. Wiem jedno: kiedyś te artykuły przejdą do historii i jeszcze będę je pokazywać moim wnukom opowiadając, jak to radziłam sobie z budowaniem wiary wśród ludu pomimo wszechobecnej niepewności, cienkich nitek światła nadziei i obaw przed tym, czego dowiemy się dnia następnego. W takich chwilach zamiast czytać kolejne numerki i czerwone plamy na mapie Włoch, wolę zabrać was wirtualnie tam, gdzie wszyscy lubimy bywać, czyli do włoskiej restauracji w samej Italii.

 

 

Pomimo tego, że polska gastronomia dostała niezłego kopa w ostatnich latach i oprócz kebabów, mamy do dyspozycji wachlarz naprawdę wielu świetnych knajp i restauracji, to  częste jadanie na mieście nie jest w nas tak zakorzenione, jak to we włoskiej krwi. Przynajmniej gdy zaglądam do Polski, nie zawsze muszę martwić o to, czy znajdę na ostatnią chwilę wolny stolik – raczej nie mam z tym problemu, a przecież wiecie, że byle gdzie nie zaglądam.

Na tym etapie życia w Italii odnotowałam kilka charakterystycznych punktów kultury panującej we włoskich restauracjach  i fakt jest taki, że nie zawsze te włoskie obyczaje są takie oczywiste. Oczywiście mam na myśli te dobre włoskie knajpy, nie te przy głównym deptaku ze zdjęciami makaronu. Ugh!

 

 

1. Poczekaj na swój stolik

Powtarzam – prawdopodobnie w Polsce się to zmienia i może nawet w dużym stopniu zmieniło, ale pamiętam te czasy, gdy wchodziło się do knajpy witało z obsługą i samemu zajmowało miejsce – najlepiej przy stole czteroosobowym na randkę we dwoje (byle jak najdalej od innych ludzi). We Włoszech czy macie rezerwację, czy jej nie macie po prostu warto zwrócić się do obsługi lokalu i zapytać o miejsce na ilość osób adekwatną do waszej grupy. W ciepłe dni wolne stoliki przed restauracją są bardzo kuszące, bierzcie jednak pod uwagę, że lokal może spodziewać się gości na obiad w czasie przerwy w pracy (około 13:00) i tak wszystkie miejsca z marszu będą już zajęte. Poza tym przy takim natężeniu ludu, Włosi podchodzą do tematu organizowania stolików bardzo logistycznie. Żadne miejsce i przestrzeń nie może się zmarnować, dlatego nie zdziwcie się jeśli prawie jecie z talerza sąsiadowi obok. Do tego godziny o najmniejszej przepustowości są szacowane według tego, co chce zamówić klient. Najprościej mówiąc- jeżeli przed włoską porą obiadową przychodzicie do lokalu żeby napić się soku, to nie zdziwcie się jeśli ktoś uprzejmie lub nie poinformuje was o tym, że was nie obsłuży. Obsługa stolików o większych zamówienia po prostu bardziej się opłaca. Zdarzyć się może, ale niekoniecznie, ma questa è la brutta verità [to jest brzydka prawda].

 

 

2. Chleba naszego na wieki wieków

Nie wiem czy istnieje jakaś statystyka porównująca spożycie chleba wśród mieszkańców Europy, ale myślę, że Włosi byliby w ostrej czołówce. Choć włoski chleb ma się nijak do polskich bochenków, to jest on nieodzownym elementem każdej włoskiej restauracji tudzież knajpy. Możecie spotkać się także z różnego rodzaju czekadełkami na powitanie, ale nie jest to punkt charakterystyczny, jak chrupiące kromki pieczywa, czy jędrne grissini wesoło wystające z koszyka. Gdy zajmiecie stolik możecie spodziewać się pytania o to jaką wodę chcecie do picia naturale/frizzante, po czym domagajcie się zestawu glutenu. Włosi tym chlebem albo zapychają się na pierwszy głód (we włoskich domach to też norma), albo używają go do innych celów. Może w eleganckiej restauracji nie jest to maksimum bycia on the top, ale w wielu włoskich knajpach możecie łamać po kawałku i kruszyć tym chlebem na całym obrusie- w sensie nie jest to nic złego. Nikt nie będzie na was przez to krzywo patrzył. Ostatnio w Polsce, gdy nieelegancko kruszyłam sobie chleb na stole otrzymałam w zamian zgorszone spojrzenie stolika obok. Także wiecie – tak tylko mówię.

 

 

3. Kolejność posiłków i fuori menu

O kolejności posiłków i ich kompozycji pisałam całe wieki temu tutaj i w nowszym artykule tutaj. Nic w tej kwestii się nie zmieniło. Jednak to, co mnie osobiście ujmuje we włoskich knajpach i to od samego początku kiedy tu mieszkam, to możliwość skomponowania dania fuori menu, czyli spoza dostępnej karty. To taki dobry przykład włoskiej gościnności i ich sfiksowania w temacie jedzenie i dobrego karmienia ludzi. Mam na myśli przypadki, w których knajpa codziennie zmienia menu, które akurat danego dnia nie przypadnie do gustu gościowi. Kelnerzy często sami proponują, że można przygotować coś w zamian, akurat ze składników dostępnych na kuchni. Wiadomo mamy też cały szereg różnych przypadłości alergicznych, bezglutenowców i weganizm, a niektóre knajpy pomimo braku takich opcji w karcie są w stanie przygotować coś ekstra – i to jest standard myślę wszędzie. Nie traktujcie tego punktu jako sugestię do wymyślania dań restauracjom tylko jako możliwą opcję w razie wu. Jeśli macie jakieś nietolerancje, to po prostu sprawdzajcie czy knajpa jest ukierunkowana, a jak wam się nie podoba menu restauracji to zwyczajnie szukajcie szczęścia gdzie indziej.

 

 

4. Skarpeta lepsza od zmywarki

Mówiłam, że do tematu chleba [pane] jeszcze wrócę. Ten chleb to wiecie, jak ten Święty Graal. Do zapchania pierwszego głodu, do kruszenia, do dzielenia i do wycierania. Moja ulubiona skarpeta, a raczej scarpetta jest czynnością, bez której obecnie nie mogę żyć i ostrzegam, że niebezpiecznie wchodzi w krew (i w boki też). Jak uda wam się nie zjeść całego koszyka z pieczywem, to polecam zostawić sobie kawałek chleba do dania z pasty w jakimś dobrym sosie (koniecznie do jedzenia bez łyżki). Grzechem we włoskim narodzie bowiem jest pozostawienie sosu po makaronie na talerzu i nie wytarcie go kromką glutenu. Możecie zrobić też zawody na to, kto lepiej robi scarpettę – najlepiej wytarty talerz wygrywa i nie płaci.

 

 

5. Kawunia

Nie od dzisiaj wiemy, że Włosi popijają kawę zaraz po skończonym posiłku. Ta kawa to najczęściej zwykłe espresso [un caffè]. Jak chcecie zamówić sobie cappuccino albo caffè latte albo jeszcze inny rodzaj włoskiej kawy po posiłku, to dla mnie jesteście wolnymi ludźmi. Liczcie się z tym, że teraz to Włosi będą się na was krzywo patrzeć i już nic w tym nie pomogą wasze okruchy na stole sygnalizujące adaptację do otoczenia.

 

 

6. Dobry finisz

Na dobry finisz posiłku kelner zwykle sugeruje digestivo, czyli przyjemny likierek na trawienie. Zapytajcie co mają. Najfajniej, gdy likier jest domowej roboty. Niektóre knajpy mają w zwyczaju proponować digestivo jako podziękowanie za odwiedziny. Inni niby proponują, po czym dorzucają go do rachunku. W jeszcze innych przypadkach przejście do digestivo to także delikatna perswazja żebyście za mocno się nie zasiedzieli, bo akurat w kolejce za wami są jeszcze inne stoły – mówię, że Włosi mają to wszystko wyliczone. To oczywiście nie powód żeby się obrażać, a naturalna kolej rzeczy i  zależy też od dynamiki knajpy. Czasami jest też tak, że płacąc przy kasie możecie pochwalić kuchnię, jeśli naprawdę wam smakowało – niektórzy restauratorzy chętnie chwytają wtedy za butelkę i polewają gościom bezpośrednio przy kasie. Podziękujcie, zapytajcie ile płacicie także za likier – w 95% usłyszycie, że to prezent od firmy.

 

 

7. Il conto per favore!

Nie od dziś wiemy, że coperto jest opłatą za nakrycie stołu, a jego cenę znajdziecie w menu lokalu. O rachunek zapytajcie bezpośrednio kelnera, po czym możecie zapłacić go spokojnie w kasie, nie musicie czekać aż kelner podejdzie i dokonacie całą operację przy stoliku. Piszę o tym, bo w Polsce ostatnio dostałam prawie zjebkę, że przecież ktoś podejdzie do mnie! Po trzecie, jeśli jesteście akurat w większej grupie, to zamiast wyliczać na kalkulatorze po pięciu butelkach wina swoją dolę do zapłacenia, możecie zapłacić w stylu alla romana [po rzymsku], czyli podzielić wartość rachunku przez ilość osób. Jakie to proste i przyjemne.

 

 

8. Nie jadłeś, nie zostawiaj po sobie niesmaku

Ja wiem, że dzisiaj jak wyraża się chęć czegoś np. wzięcia udziału czy rezerwacji miejsca, to nie zawsze musi się to łączyć z konkluzją tej chęci. Bo łatwiej jest coś ustalić i rzucić słowem na wiatr, ale już trudniej się wywiązać. Mam też na myśli spotkania ze znajomymi, umawianie jakiś terminów. Dzisiaj ludzie czują się swobodni w podejmowaniu zobowiązania jednym kliknięciem, ale żeby np. powiadomić że się z czegoś rezygnuje to już nie ma komu. Domyślaj się ty tam po drugiej stronie, bo i tak nie muszę patrzeć ci w oczy. Nie wspominam już o poinformowaniu o spóźnieniu. Potem zazwyczaj jest foch, że no przecież jak byłem/am umówiona. Ludzie czują się w tej kwestii bezkarni i powiem wam, że  mnie to brzydzi –  takie zwyczajne rozbestwienie i brak szacunku do czasu i drugiego człowieka. Ale wy możecie być lepsi.

Nie wyobrażam sobie w tej chwili wakacji bez planu i listy miejsc, w których będę jadła. Zwyczajnie nie mam ochoty się rozczarować, bo zwykle takie gastronomiczne spontany kończyły się średnio. Jadam w knajpach, które stronią od turystyki i zwykle takie knajpy mają największe włoskie oblężenie – czytaj – trzeba rezerwować stolik, najlepiej z wyprzedzeniem. I dobra. Może się zdarzyć, że akurat zabalowaliście w innym miejscu trochę dłużej i nie uda wam się dotrzeć na kolację. Tę dobrą rzecz, którą możecie zrobić to właśnie wykonanie telefonu, że nie wyrobicie się w czasie albo, że zmieniliście plany. Restauracje są wyczulone na takie sytuacje i na pewno nie będą wam trzymać stolika, jeśli na liczniku jest już godzina spóźnienia, ale warto zwyczajnie zadzwonić i odwołać, bo może akurat udostępnicie miejsce ludziom, którzy bardzo chcieli spędzić w tym miejscu wieczór.

 

Ściskam,

Dominika

 

A teraz czas na Ciebie!

Jedziesz pierwszy raz do Włoch? A może uważasz, że ten wpis może się komuś przydać? Będzie mi miło jeśli podasz go dalej i udostępnisz 😉

 

 

You Might Also Like

No Comments

    Leave a Reply

    Wordpress Social Share Plugin powered by Ultimatelysocial
    error

    Uważasz, że to przydatne miejsce w sieci? Podziel się ;)