WŁOSI WŚRÓD WŁOCHÓW

Potęga świata zapachów. Zapachy, które przeniosą Cię natychmiastowo do Włoch

Powiem Wam w sekrecie, że jednym z moich zboczeń są zapachy. Jak się tak głębiej zastanowić, to każdy moment w naszym życiu możemy połączyć z czymś aromatycznym. Na najprostszy przykład dajmy zapach pieczonych ciastek w dzieciństwie albo zapach pór roku. Zawsze odczuwam nadchodzącą bliskość każdej z nich, unoszącą się w powietrzu. Lubię odgadywać ten miks składników, który w połączeniu stuka mnie w ramię mówiąc: tak, zbliża się jesień. Może to być zapach liści, deszczu, a nawet słońca, które w ciągu roku rozgrzewa z różną intensywnością wydobywając z natury odmienne wonie. Zamiast wypatrywać, czasem staram się wyczuwać. To mniej więcej taka sama jazda, jak wino – widzisz płyn, ale nie wiesz co skrywa w środku. I węszysz i doszukujesz się inspiracji i prawdy.

 

 

 

Gdzieś wewnątrz mnie żyje ta mini wrażliwość na wonny świat. Uważam to za dość przydatną składową mojego umysłu bowiem w pewnych sytuacjach, gdy nie mogę być to zawsze mogę czuć. Bo zapach choć jest niewidzialny potrafi zdziałać cuda. I nie mam tu na myśli tylko prostego zapachu kawy o poranku. Myślę o całej potędze świata perfumerii. Właśnie w Mediolanie odkryłam czym jest perfumeria artystyczna, w jaki sposób rozmawiają wielcy kreatorzy oraz konsulenci-perfumiarze,  i że jest to naprawdę niezły trip nie tylko do wnętrza naszych nozdrzy. Jeżeli potrzebujecie małego wstrząsu emocjonalnego to polecam. W tym wpisie jeszcze na chwilę ominę perfumerie artystyczne i skupię się na zapachach bardziej dostępnych, ale w przyszłości jeśli tylko chcecie zabiorę Was na głębsze wody zapachowej odysei. Słowo.

 

Na co dzień mam stały kontakt z różnymi włoskimi perfumeriami. Niektóre to małe cornery w dużych domach handlowych, z czego każdy jest poświęcony konkretnej marce. W innych przypadkach odwiedzam i kontroluję duże sieci albo mniejszych prywaciarzy. Wiele produktów się powtarza, ale niekiedy zdarzają się ciekawe, mniej znane perły. No i każdy ma zupełnie inny styl, a znaleźć taką osobę, która poprowadzi Was przez świat zapachów w zadowalający i czasem czarujący sposób to wielki skarb i cudne doświadczenie. Zakup zapachu nie musi być stricte związany tylko z tym czy się podoba, czy nie. Jaki format będzie lepszy i czy się opłaca. Dla mnie zapach to coś więcej. Lubię perfumy trwałe, ale też nie od tego zaczynam konwersację. Lubię, gdy coś po prostu do mnie przemawia, gdy skrywa w sobie jakąś historię albo przywołuje wspomnienie. Gdy o poranku, przed wyjściem z domu zapach przeniesie mnie na chwilę na Wybrzeże Amalfi w pocałunku ze słodką, włoską mandarynką albo przypomni czas, który był i jest dla mnie ważny. Świat perfumerii pod tym kątem jest po prostu magiczny.

 

 

Bottega Veneta (EDP*) – daję Bottegę na pierwszy ogień, bo jest jesień. A jesień odgrywa dość dużą rolę sentymentalną w moim życiu. W końcu to w tym okresie podjęłam wiele ważnych decyzji, choćby o tym żeby kupić bilet w jedną stronę do Medio. Pamiętam, jak odkryłam ten zapach będąc jeszcze w Polsce. Marka była wtedy wyłącznością Sephory (nie wiem, jak jest teraz). Bottega Veneta kojarzy mi się właśnie z pierwszymi miesiącami we Włoszech. Z czasem, gdy padał deszcz, wiał silny wiatr, a wieczory były coraz krótsze. Jeden z lepszych skórzanych zapachów, dostępny w perfumeriach sieciowych. W tym zapachu jest więcej Włoch niż mogłam sobie wtedy wyobrazić. Nie spodziewałam się. Połączenie ciepłego drewna, aromatu rozgrzewającego siana i tej niesamowici eleganckiej skóry przenosi mnie na wąskie włoskie uliczki wypełnione małymi butikami z damską konfekcją. Skórzana część w tym zapachu robi największą robotę. Bo to jest ten wyrafinowany rodzaj skóry. Niezwierzęcy (w kontekście zapachu, nie pochodzenia). Wręcz otulający. Wciągający i zarazem mega zmysłowy. Idealny powiedziałabym na ten czas, w którym uwielbiamy nosić miękkie, ochronne tkaniny. Dla mnie ten zapach pachnie włoską jesienią, wypełnioną skórzanymi rękawiczkami, pasującymi do trwałych kontrastujących torebek w jesiennych odcieniach beżów i brązów. Przetestujcie.

 

 

 

Tom Ford Neroli Portofino (EDP) – z panem Fordem mam dość zażyłą relację, bo jest to zapachowy szatan w skórze człowieka. Ale on wie co robi. Za każdą jego kreacją stoi misterna robota i choć nie wszystkie perfumy są w moim guście, to właśnie u niego znajdziecie wiele pereł przenoszących migusiem do Włoch. Każdy zapach jest wypracowany i przemyślany na sto, a składniki przenikają się nawzajem tworząc obraz miejsca, w którym chcemy się jak najszybciej znaleźć. Weźmy Neroli Portofino. Inspirowany wodą kolońską z przeszłości, wzbogacony o współczesne nuty. Jest szansa, że ta sycylijska cytryna na samym początku będzie Was drażnić, ale pomyślcie o tym zapachu ponad jego składnikową kompozycję. W tym nęcąco zielonym flakonie zamknięte jest Portofino. Obraz transparentnej, błękitnej wody liguryjskiego wybrzeża. Spotkanie gorącego słońca z całą batalią włoskich cytrusów. Maksimum cytrusów w kilkudziesięciu mililitrach. Co z tego, że za oknem gnoi deszczem, jeśli na chwilę mogę przenieść się właśnie tam. Jak gdybym niewidzialnie zakładała lnianą koszulę i okulary, czując pod stopami ciepły piasek, jednego z najbardziej ekskluzywnych morskich włoskich miasteczek. Paaaam! Czujecie to?

 

 

Tom Ford Costa Azzura Acqua (EDT**) – jedziemy na moją nieodkrytą wyspę, którą mogłam jedynie liznąć na początku tegorocznego września. Sardynia. Bo wcale nie rozmawiamy o Francji. Tom Ford trochę pojeździł po Italii i fakt faktem, zaczarował go kolor wody na Sardynii. Zupełnie jak mnie. Ten idealny błękit stopniowo wpadający w głęboki granat. Fordowska wersja Błękitnego Wybrzeża (w tł dosłownym, w rzeczywistości chodzi o Lazurowe Wybrzeże) bardzo do mnie przemawia, zwłaszcza opcja Acqua (czyli woda toaletowa). Przypomina mi spacer po białych piaskach Sardynii, słony wiatr, targający włosy i unoszący się w powietrzu zapach cyprysów i roślinności typowej dla Śródziemnomorskiej Plamy na mapie Włoch.

 

 

Signorina Ferragamo (EDP) – stary, ale jary. Mój pierwszy włoski zapach, kupiony w Polsce. Dzisiaj dedykowałabym go Włoszkom, bo choć Signorina to młoda dama, to Włoszka w każdym wieku bardzo mi do niego pasuje. Słodki, wręcz cukierkowy zapach moim zdaniem odzwierciedla osobowość włosko – damskiego społeczeństwa – pewnego siebie, pragnącego wiecznej niezależności pomimo różnych zobowiązań. Nie każdemu musi pasować, ja lubię. Zostawić nieco drażniący, landrynkowy szal zapachu, aby oznaczyć po damsku mój teren tu byłam. W artykule o tym, jakie są Włoszki pisałam Wam, że one uwielbiają takie słodkie, ulepkowe perfumy. Signorina ma ponoć w sobie nutę panna cotty. Do mnie przemawia.

 

 

Acqua di Parma Fico di Amalfi (EDP) – generalnie kto zagląda do Włoch powinien wypróbować  zapachy od tej marki. Bijąca żółtym meblem w sklepach, wręcz nie daje się nie zauważyć. U Acqua di Parma znajdziecie wiele zapachów zadedykowanych Italii. Mój to zdecydowanie Fico di Amalfi. I choć jeszcze trochę czasu minie, zanim zawitam na Wybrzeżu Kampanii dla mnie Fico di Amalfi opowiada o moich ostatnich wakacjach w Apulii. Apulia pachnie opuncją figową. Intensywną, prawie że narkotyczną. Kwitnącą na każdym zakręcie, przy ulicy, w ogrodach. Apulia składa się w 60% z opuncji figowej, reszta to dobre jedzenie i nieziemski kolor morza. Poranki wypełniał ten słodki, lekko mdły zapach kwitnącej opuncji i co ciekawe krzew mógł znajdować się, jak najdalej od zasięgu wzroku. Aromat wiódł i tak, niczym najbardziej doświadczona kusicielka.

 

 

Narciso Rodriguez Poudrée (EDP) – Włosi szaleją na punkcie tych zapachów, kupują jak szaleni. A to czarny, a to różowy, a to czerwony Narciso. Ja zatrzymałam się na starej wersji Poudrée. Ciekawe, bo w Polsce te perfumy nie są aż tak bardzo popularne (nie wiem jak dziś). Mogłabym w tym momencie przywołać zapach zwykłej wody toaletowej dostępnej w supermarkecie Borotalco, które przypomina mi zapach włoskiego prania (Włosi też ją lubią). Napiszę jednak o Narciso, bo jest to dla mnie zapach zdecydowanie bardziej szlachetny. Uwielbiam jego pudrową bazę wymieszaną z kroplą jaśminu i nutą cerdu. Znacie to uczucie wyjścia spod prysznica? Narciso tak mi się właśnie kojarzy, ze świeżością i czystością. Tym uczuciem czystej, miękkiej skóry. Świeżego prania, czegoś jasnego i lekko energetyzującego, choć mimo to stonowanego. W połączeniu z jaśminem dla mnie bomba.

 

 

*EDP – woda perfumowana

**EDT – woda toaletowa

 

 

Gdybym Was zapytała z jakimi zapachami kojarzy Wam się Italia, to co byście odpowiedzieli?

Ściskam,

Dominika

 

A teraz czas na Ciebie!

To wszystko, co czytasz jest dla Ciebie i z myślą o Tobie!  Spodobało się? Zostaw po sobie ślad:

– w komentarzu, tu na blogu,

– udostępniając i komentując na Facebook’u
Ponadto, spotkasz mnie także na Instagramie, a do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez mail: ochmilano@gmail.com

 

You Might Also Like

No Comments

    Leave a Reply