LOMBARDIA PODRÓŻE MAŁE I DUŻE WŁOCHY

Vittoriale Degli Italiani – ukryty statek na wzgórzu jeziora Garda

Ostatnio pisałam, że z Mediolanu nad jezioro Garda to przyjemne 1,5h drogi. Kiedy publikowałam post uświadomiłam sobie, że hej, a dlaczego nie wykorzystać właśnie tego weekendu na to, co chciałam zobaczyć już jakieś 3 lata temu, zanim Garda zrobiła się w Polsce tak strasznie modna? W drogę, ludzie!

 

Objazd Gardy dla Polaków to prawdziwa gratka. Wcale wam się rodacy nie dziwię. Wszyscy faceci, wiedzą co robią, gdy zabierają tu swoje damy na pierwsze wspólne wyjazdy z pakietem romantycznych przechadzek wzdłuż jeziora. Górską scenerię, wlewającą się powabnie do jeziornych wód jaskrawią różnobarwne domki o równych, czerwonych dachach. Każdy inny, każdy pięknie dekorowany z oczywiście szeroko otwartymi okiennicami. Nie wspominając już o pląsaniu po wodzie w prywatnych łódkach w czerwcowym słońcu z kieliszkiem bąbelków w dłoni. To się nazywa synu bella vita!

 

Możecie patrzeć sobie czule w oczy i taplać nóżkami w wodzie albo możecie też zrobić coś nieco bardziej alternatywnego. I ona i on będzie dobrze się bawić – obiecuję.

 

Jest takie miejsce nieopodal miejscowości Salò, które przenosi nas na chwilę w inny wymiar – wymiar totalnego szaleństwa, ale i przede wszystkim nietuzinkowej pasji, wychodzącej poza wszelkie konfiguracje. Vittoriale Degli Italiani to kolejny punkt dumy na włoskiej mapie.

 

Włosi coś mają z tym kolekcjonowaniem. Nie mylić ze zbieractwem – tak jak robi to moja teściowa – która do dziś trzyma drewniany fotelik dziecięcy w kształcie białego królika tak wiecie, na zaś.

 

Zupełnie jak Poldi Pezzoli w Mediolanie, Vittoriale to dom kolekcjonera Gabriela D’Annunzio – wielkiego włoskiego poety, polityka i zwolennika włoskiego faszyzmu oraz lotnika wojskowego, który tworzył swoje powieści m.in. w Rzymie, Neapolu czy Florencji. Myślę, że gdybym żyła w tamtych czasach pewnie byłabym jego wielbicielką, bowiem D’Annunzio uchodził za il Vate, czyli najlepszego interpretatora emocji i ducha swojej epoki.

Nikogo nie zmuszam do usilnego ,,odchamiania się” kulturą dannunziańską, ale jeżeli jesteście ciekawi to warto pogrzebać trochę we włoskiej biblioteczce. Powieści i sztuk teatralnych jest cała masa, a pochodzą one głównie z Abruzzo, czyli włoskiego regionu w którym urodził się Gabriele. Warto jednak wiedzieć, że Gabriele żył według dwóch koncepcji, które bardzo doceniało włoskie społeczeństwo, a dla samego Mussoliniego, D’Annunzio był wielką polityczną inspiracją. Swoją drogą jestem pewna, że w Vittoriale spędzili razem niejeden wieczór.

 

Vivere inimitabile (w tł. żyć niezrównanie) te dwa słowa wypowiedziane przez Gabriela są dokładnym odzwierciedleniem jego egzystencji. D’Annunzio, bowiem jest prekursorem koncepcji Estetyzmu, który pociąga za sobą kult piękna. W najprostszych słowach – bez nadęcia – Gabriele spychał na drugi plan zawartość i znaczenie, a ważność przypisywał pięknu zewnętrznemu. Dzieła miały być przyjemne do czytania, a otoczenie miłe dla oka. Gabriel właśnie tak żył; w stałym kontakcie z luksusem i ze sztuką. Ubrany elegancko, poruszając tylko podniosłe dyskusje bez baczenia na masę i nieuświadomione (żeby nie pisać ignoranckie) społeczeństwo. Życie same w sobie według D’Annunzio było dziełem sztuki:

 

Bisogna fare la propria vita, come si fa un’opera d’arte. Bisogna che la vita d’un uomo d’intelletto sia opera di lui. La superiorità vera è tutta qui.

 

Gabrielle D’Annunzio, Il Piacere

 

*Potrzeba tworzyć własne życie tak, jak tworzy się dzieło sztuki. Potrzeba, aby życie człowieka intelektualnego było dziełem o nim. W tym tkwi sęk prawdziwej wyższości. Cytat pochodzi z powieści Gabriela ,,Il Piacere” – ,,Przyjemność”.

 

 

Drugi koncept superuomo kontynuuje nurt Estetyzmu. Superuomo odnosił się do człowieka łamiącego reguły, wychodzącego poza społeczne konwenanse. I tak podczas I wojny światowej,  D’Annunzio przyczynił się między innymi do tego, aby w ówczesnej prowizorycznej konstytucji (Carta del Carnaro) i obowiązujących jej praw, pojawiły się również liczne prawa dla pracowników, renty inwalidzkie, wolność słowa i wyrażania opinii, religii oraz orientacji seksualnej. Superuomo żyje wolnym, niemal zwierzęcym duchem i jak dobrze się rozejrzymy do dziś wielu czerpie z Gabieriela pełnymi garściami. Zarówno z pierwszego, jaki i drugiego konceptu. Wystarczy spojrzeć, jak niektóre marki perfumeryjne konstruują swój marketing – mówię wam – tam jest dużo z idei włoskiego poety. Niby wszyscy chcemy być nowocześni, ale i tak zawsze będziemy uciekać do kultury sprzed setek lat.

 

Po I wojnie światowej i utracie wzroku (D’Annunzio stracił jedno oko), Gabriele na stałe zadomawia się w Vittoriale Degli Italiani. Swoim domu, który właśnie tak bardzo chciałam wam pokazać. Bo to nie byle jaki dom. Biorąc pod uwagę jego kulturę i skłonność do otaczania się obiektami wszelkiej maści, w Vittoriale znajdziecie przepiękne, najróżniejsze epokowe kolekcje z całego świata. Od strojów, które nota bene Włosi dzięki D’Annunzio zaczęli wykorzystywać do sztuk teatralnych, obuwia, biżuterii, ceramiki i wielu innych.

 

Czas operacyjny na zwiedzenie Vittoriale to około 2,5h. Trasę zaczyna jedno krótkie, zapoznawcze muzeum. Naprawdę – bez spiny. Dalej kontynuuje ścieżka przez teatr, dom poety i zjawiskowy ogród, pełen różnych zakamarków, kwiecia i symbolicznych elementów z życia Gabriele. Będąc w rozarium z góry rozciąga się genialny widok na cały park. Wyglądem wcale nie przypomina on tradycyjnego europejskiego ogrodu, a orientalny rezerwat przyrody przetransportowany gdzieś z Dalekiego Wschodu. To, co najbardziej imponuje to z pewnością rozmiar posiadłości oraz ilość stromych podejść i pagórków. Biorąc pod uwagę, że to tylko jedna willa, znajdująca się nad jeziorem – otoczenie naprawdę robi wrażenie. Momentami czułam się jakbym teleportowała się z Włoch wprost do amazońskiej puszczy. Jest wow.

Kobitki w ciąży i rodziny z wózkami ostrzegam, że w upały może być to męczące podejście, ale wiadomo – każdy ma swój limit. Piszę o tym, bo widziałam taką parę w parku – koło 8 miesiąca z mężem i wózkiem. Ja już wiem, że oni po tej wycieczce mieli kilka cichych dni.

 

To, po co w dużej mierze tu przyjechałam działo się pod koniec. A mianowicie na szczycie wzgórza, z którego widać całą panoramę jeziora Garda. Dobrze, że Alberto był w liceum kujonem, bo to między innymi dzięki niemu odkryłam to miejsce. Sam już od dłuższego czasu miał parcie, aby łyknąć nieco włoskiej kultury w otoczeniu powojennych dzieł sztuki. Wiecie jak jest – raz ja jego, raz on mnie.

 

Mój gwóźdź programu to leniwie odpoczywająca na samym szczycie wzgórza Nave Puglia – okręt pochodzący z I wojny światowej, który Gabriele zatargał do swojej posiadłości w latach 30, tuż po wojnie. Co ciekawe, dziób pozostał oryginalny, natomiast rufę statku domurowano. Ja wiem, że panom będzie się podobać, chociaż paniom też. Po więcej info odnośnie godzin i cen biletów tutaj.

 

vittoriale degli italiani

 

To jak? W parostatkiem w piękny rejs?
Dominika
Post z cyklu#włochyalternatywnie
A teraz czas na Ciebie!

To wszystko, co czytasz jest dla Ciebie i z myślą o Tobie!  Spodobało się? Zostaw po sobie ślad:

– w komentarzu, tu na blogu,

– udostępniając i komentując na Facebook’u
Ponadto, spotkasz mnie także na Instagramie, a do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez mail: ochmilano@gmail.com

 

 

You Might Also Like

No Comments

    Leave a Reply