PODRÓŻE MAŁE I DUŻE UMBRIA WŁOCHY

7 prawdopodobnie najpiękniejszych, średniowiecznych wsi w Umbrii – przewodnik szalenie inspirujący

Mogę to powiedzieć z cieniem uśmieszku satysfakcji. W polskiej blogosferze, piszącej o Włoszech jeszcze nie pojawił się wpis, zahaczający o średniowieczne miasteczka Umbrii. Nie chodzi mi o duże miasta, a o wsie, które właśnie w tym regionie Włoch są najprawdziwszym skarbem i ogromną dumą społeczności Umbrów. Polacy jeszcze tutaj nie dotarli!

 

Owszem coś, gdzieś, kiedyś było pisane. Ja jednak pojechałam z mapą trochę dalej. Przestudiowałam tu i tam. Chciałam żeby to były miejsca nietuzinkowe a zarazem prawdziwe. Takie, po których będziecie jeszcze wzdychać, a może i płakać. Jaka tam jest cisza i spokój! Słychać tylko bicie własnego serca. A to w takich okolicznościach bije jak szalone.

 

1.Bevagna

Królowa umbryjskich ,,borgów” (borghi – to właśnie te średniowieczne wsie w Umbrii znajdujące się na wzgórzach, otoczone murami obronnymi), miejsce przechadzek Świętego Franciszka. Zapytaj jakiegokolwiek Umbra o to, gdzie warto pojechać, a on wskaże ci Bevagnę. Wystarczyło przekroczyć bramę murów obronnych (a najlepiej zrobić to od strony Piazza Giuseppe Garibaldi) żeby zmiękły mi kolana. Dojechaliśmy tam w golden hour, gdzie słońce chyliło się ku zachodowi, rozrzucając po niebie pomarańczowe-różowe smugi. Mury miasta nabrały koloru ciepłego różu i wierzcie mi, że dawno tak się nie rozmarzyłam, jak w tamtym momencie. Miasteczko jest po prostu śliczne i bardzo klimatyczne. Umbria to jedyny region we Włoszech, który pozwoli wam przeżyć czasy człowieka, żyjącego w średniowieczu na własnej skórze. A Bevagna jest tego najlepszym przykładem. Wystarczy wstrzelić się w termin, kiedy w mieście organizowane jest Mercato delle Gaite. To taki swoisty teleporter, który przenosi zwykłych śmiertelników do czasów sprzed prawie 700 lat. Gaite w Bevagni, bowiem były to 4 dzielnice, którymi zarządzało miasto w epoce średniowiecza. W czasie Mercato delle Gaite, główną Piazza Silvestri zajmują kramy z rycerską bronią, zaczarowane talizmany mocy i zaklęte księgi. Uliczki natomiast wypełnia zapach soczystego mięsiwa, dobrego wina oraz rumor biesiadnych pogawędek, rozgrywających się pomiędzy klanami mnichów a damami rycerskiego serca. Dzisiaj tak jak kiedyś, miasto dzieli się na 4 Gaite. Każda z dzielnic rywalizuje o tytuł najlepiej zinterpretowanego dystryktu średniowiecza poprzez udział w 4 konkurencjach; najlepszy kram, rzemiosło, gastronomia i strzelanie z łuku. Chyba nie muszę dodawać, że ubawiłam się jak dzieciak. Terminy tej jedynej w swoim rodzaju imprezy raczej celują w końcówkę kwietnia i 1 maja, albo nieco później, bo około 3 tygodnia czerwca. Dzieci będą wam dozgonnie wdzięczne!

 

bevagna umbria

 

2.Bettona

Wyobraźcie sobie człowieka, który na co dzień mieszka w zatłoczonym mieście, po czym trafia na pustelnie, gdzie oprócz niego jest: on, jego druga połowa, facet przy stoliku w jedynym, lokalnym barze i liść wirujący przy podmuchach wiatru na głównym placu. Takie właśnie wyjazdy lubię. Nie żeby się alienować, ale żeby no właśnie – mieć czasem święty spokój. Bettona to jedna z tych wyludnionych mieścin, którą mieszkańcy (całe 600!) opuszczają prawdopodobnie o świcie żeby móc potem wrócić na kolację po całym dniu pracy. To oczywiście nie zmienia faktu, że Bettona jest po prostu piekielnie urokliwa. Mury tego miasta pamiętają jeszcze Etrusków, a z balkonu rozciąga się przepiękny widok na cały region Umbrii. Warto pokręcić się tutaj, zajrzeć do ogródków i po prostu wyluzować.

bettona umbria

 

3.Rasiglia

Po obejrzeniu Bettony myślałam, że odkryłam jedynego liliputa na mapie. Nic bardziej mylnego. Rasiglia to najmniejsza wieś na liście i co ciekawe z zewnątrz wyglądała bardzo mało atrakcyjnie. Mieszkańcy Rasiglii do dziś nie ogarnęli tematu związanego z konstrukcją cywilizowanego parkingu. Jak ludzie pierwotni – wszyscy zostawiają tutaj auta przy ulicy. Już robiłam znak Chrystusa na piersi, widząc na wejściu budę sprzedającą specjał okolicy – czerwone ziemniaki, jeden bar kawowy i sklep z piwem. Bo to prawda, że Rasiglia na dzień dobry wygląda trochę jak skupisko baraków zabitych dechą. Wszak domów jest tu tylko 50! Jak dobrze, że coś mnie pohamowało i nie włączyłam wtedy wstecznego. Umbrowie wołają na nią umbryjska Wenecja, bowiem Rasiglia to mała, zaczarowana kraina wodą płynąca. Sąsiadujące domki z kamienia przecinają uliczki łączone rustykalnymi, drewnianymi mostkami, oddzielające chałupy od biegnących wszędzie strumieni. W tym wypadku, woda zamiast przypominać tę wenecką jest krystalicznie czysta! Tłem dla tego malowniczego pejzażyku, rodem z Ani z Zielonego Wzgórza jest szum wodospadów wpadających do małych jezior, zakłócając przy tym perfekcyjną wodną taflę. Na każdym rogu czyha coś miłego dla oka – od starego młyna, po ręczną pralnie na otwartym powietrzu. Mnie spacerowało się wręcz wybornie i choć dawka jodu w tym wypadku nie jest przewidziana w pakiecie, to wierzcie mi, że powietrze w tych okolicach jest prze-bosko czyste. Łykajcie na zdrowie. Dla ciekawskich do wiadomości: w czerwcu, w Rasiglii organizują zlot nazywany Penelope a Rasiglia, poświęcony tkactwu, strzyżeniu owiec oraz farbowaniu wełny, a wszystko to jak zawsze w średniowiecznym klimacie.

 

rasiglia umbria

 

4.Deruta

To był złoty strzał wyjazdu. W ostatniej chwili zmieniliśmy zdanie i zamiast trzymać się planu, wybraliśmy bramkę numer 2. Obok Deruty przejeżdżaliśmy praktycznie codziennie i jak dobrze, że w porę zorientowaliśmy się, że przemyka nam pod nosem prawdziwe królestwo ręcznie malowanej, najpiękniejszej i prestiżowej, włoskiej ceramiki! Tak, to właśnie tutaj zaopatruje się cała Umbria i połowa Toskanii. Wszystkie sklepy w dużych miastach regionu jak np. Orvieto czy Todi kupuje właśnie w Derucie, aby potem – idąc za ciosem – podnieść cenę do potrójnej. Wiadomo, prawo handlu i każdy z czegoś musi żyć, ale jeśli macie okazję i poruszacie się samochodem to wpadnijcie tutaj na jedno dłuższe popołudnie. Ja nabrałam sobie kontaktów i wiem, że serwis do aperitivo oraz zestaw obiadowy na co najmniej 8 głów jest mój. Można się z nimi dogadać, wybrać wzór, spersonalizować wszystko to, co chcecie i zamówić także online. Mają piękne rzeczy, a najbardziej pokochałam tradycyjny ornament Deruty. Umiejętności umbryjskich rzemieślników potwierdza również sam Carlos Santana, który w jednym warsztacie zamówił ręcznie malowaną gitarę, na której później grał swoje koncerty. Jest wow, co? Ale to nie wszystko. Nie zatrzymujcie się tu broń boziu tylko na zakupy ceramiki. Idźcie koniecznie do starego borgo na wzgórzu (tam zresztą laboratoriów ceramicznych też jest od groma)! Nikt z wymienionych wsi nie ma tak symbolicznego wejścia, jak to w Derucie. Łuk starego przejścia, bowiem zdobią tradycyjny talerz i piękne, złote wazony. Co więcej – dekoracje z ceramiki i jej elementy spotyka się tutaj na każdym kroku. Najbardziej spodobały mi się cytaty na kawałkach szkła, pisane prawdopodobnie przez mieszkańców miasta. Jak zawsze, dla odmiany – panuje tutaj fantastyczny spokój. Swoją drogą takie odkrycia uświadamiają mi tylko ile niespodzianek skrywa mapa Włoch, o których podróżnicy nie mają zielonego pojęcia.

deruta umbria

5.Corciano

Rodziny z dziećmi będą zachwycone. Po pierwsze Corciano, tak dla odmiany jest ładne. Po drugie ma chyba najwięcej zakręconych ulic i elementów średniowiecznych, placyków, ścieżek, schodów, ukrytych zakamarków. Ogródków prywatnych zamiast psów strzegą tutaj domowe kaczki, a gęsi biegają wolno po mieście. Serio, nic tylko wlepić się w tłum – zarzucić fartuch i czepek. Zagwozdka dla rodzin jest taka, że w Corciano chętnie organizowane są imprezy angażujące familie z dziećmi. Jest grill, zimne piwo, kolorowe balony i zwierzaki, muzyka i tysiąc różnych zabaw. Oczywiście, jak zawsze – w klimacie średniowiecza. Wbrew pozorom na ta mała mieścinka oprócz możliwości pogłaskania lamy i osiołka dysponuje atrakcyjnym arsenałem kulturowym. Musicie tutaj zajrzeć.

 

6.Spello

Najbardziej znane borgo na mapie Umbrii i wcale mnie ten wybór gloryfikacji nie dziwi. Kamienne mury i homogeniczne kolory akcentują eksplodujące barwy różnego kwiecia. W doniczkach, w wazonach, na schodach, podwieszone na balkonach i murach. W oknach, w sklepach, na ulicy, na drzwiach, na sklepieniach. Gdzie tam tylko chcecie. Spello fotografowało mi się z wielką przyjemnością, bo jak się nie ustawiłam, tak kadr był jak z bombonierki. Tutaj jest po prostu rajsko. Ponoć kto potrafi zadbać o rośliny, potrafi zadbać również o drugiego człowieka. I fakt, chyba wpadnę do nich następnej wiosny zanim sama zacznę urządzać własny taras. Bo kto jak kto, ale Spello na kwiatach to się zna i z tego powodu już od kilkunastu lat jest tutaj organizowany konkurs na najpiękniej ukwiecony balkon. Końcówka kwietnia z pewnością będzie dobrym momentem na odwiedziny, ale aż mi zadrżał podbródek na wieść o tym, że na przełomie maja i czerwca w Spello organizowana jest Infiorata del Corpus Domini (Boże Ciało), gdzie wszystkie ścieżki starego miasta usłane są kwieciem. Płatki kwiatów przedstawiają obrazy świętych, tworząc dywan o długości 1,5km!! To musi być prawdziwy spektakl. Spello jest MANDATORY!

View this post on Instagram

W tym klimacie nie mogło zabraknąć Spello❤️ Absolutnie wiosenne, absolutnie rajskie, najbardziej fotogeniczne borgo ze wszystkich w Umbrii 🌸🌷🌸🌷 Kto ma ochotę przyłączyć się do dzisiejszego, wiosennego cyklu niech otaguje @ochmilano w poście na swoim Insta z #włoskawiosna Pochwalcie się Waszymi zdobyczami! 😉 . . . In questo clima non poteva mancare Spello❤️ Assolutamente primaverile, assolutamente paradisiaco, il più fotogenico tra tutti borghi in Umbria 🌷🌸🌷🌸 Chi vuole raggiungersi al ciclo di lunedi tagghi @ochmilano sul suo Insta con #primaveraitaliana Fate vedere cosa siete riusciti a scattare😉 _____________________________________________ #italia #italy #spring #primavera #włoskawiosna #primaveraitaliana #doors #colors #flowers #colorfull #power #sun #beautyful #travels #instatravel

A post shared by Dominika M. (@ochmilano) on

 

7.Monte Castello di Vibio

Zachwyciłam tym miejscem samego Alberto. Czaicie? To zabawne, że Polka odkrywa przed Włochem jego kraj. Skądś w końcu bierze się powiedzenie: Cudze chwalicie, swego nie znacie. I nie dotyczy to tylko nas, Polaków. Rozmawiamy o miejscu wyjątkowym, bo wyobraźcie sobie, że to właśnie w tej mikro-wioseczce znajduje się najmniejszy teatr na świecie. Nie żartuję, to info jest potwierdzone i zanim na dobre się rozkręcę i napiszę o tym cudzie, to dajcie mi jeszcze chwilę. Warto zostawić ten Rzym (tak wiem, można tam zostawić serce) i wpaść do Monte Castello di Vibio, bo to właśnie jedna z umbryjskich wsi zbudowana przez Rzymian. Ten, jeden z najpiękniejszych borgów we Włoszech dysponuje przepięknym Belwederem, kilkoma studniami osiągającymi prawie 50m głębokości i mieszkańcami, którzy uwielbiają przyglądać się przejezdnym. Wszak wszyscy się tu znają, dlatego oprócz plotkowania na urokliwej Piazza Garibaldi, nowe twarze wzbudzają niesamowite zainteresowanie.

 

monte castello di vibio umbria

Ilość zdjęć jaką zrobiłam w trakcie wyjazdu jest odwrotnie proporcjonalna do wielkości wszystkich tych wsi razem wziętych. Było mi cholernie ciężko wybrać najładniejsze kadry, bo po prostu wszystkie są prześliczne.

bevagna umbria

bettona rasiglia

spello deruta monte castello di vibio corciano umbria

Z info technicznych to: wszystkie te miasteczka (za wyjątkiem Spello) są osiągalne przy poruszaniu się samochodem. Sprawdzałam różne opcje autobusów, także będąc na miejscu. Choć wszędzie były ulokowane tabliczki z napisem Przystanek na żądanie, to przez ten tydzień nie widziałam absolutnie ani jednego autobusu. Samochód będzie też dobry z przyczyn praktycznych – łatwiej wjechać na wzgórza i przemieszczać z punktu A do punktu B. Z parkingami jest tutaj bardzo intuicyjnie, bo zwykle pod każdym borgiem były wolne i bezpłatne miejsca. To są wsie liczące kilkuset mieszkańców, nie duże miasta zatem bez obaw!

 

Dajcie znać, macie już ochotę się pakować? Takie Włochy są totalnie niecodzienne.

Ściskam czule,

Dominika

 

 

A teraz czas na Ciebie!

To wszystko, co czytasz jest dla Ciebie i z myślą o Tobie!  Spodobało się? Zostaw po sobie ślad:

– w komentarzu, tu na blogu,

– udostępniając i komentując na Facebook’u
Ponadto, spotkasz mnie także na Instagramie, a do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez mail: ochmilano@gmail.com

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

You Might Also Like

No Comments

    Leave a Reply