UMBRIA

3 magiczne miejsca w Umbrii, o których prawdopodobnie nie miałeś pojęcia

park potworów bomarzo

Tym razem nie są to wąskie uliczki, włoskie pranie i piękne widoki na panoramę miasta. Mam coś trochę innego. Szukanie takich miejsc to dla mnie gratka, bo są magiczne w innym kontekście. Chodzi o coś więcej niż sam zachwyt nad estetyką. W grę wchodzi duch spirytualno-kulturalny, który przenosi widza w zupełnie inny wymiar. Umbria jest naprawdę pełna niespodzianek!

 

 

1. Park Potworów w Bomarzo

Jesteśmy trochę na zewnątrz Umbrii, bo w Lacjum, ale wciąż przy umbryjskiej granicy. Jakieś 80km od Rzymu. Dowiadywałam się w kwestii alternatywnych metod transportu i jedyna opcja jaka wchodzi w grę to dojazd autem, bowiem jak na Park potworów przystało, destynacja to głęboko położony las i miejskimi środkami komunikacji raczej trudno tu dotrzeć. Lubię takie klimaty. Trochę magiczne, trochę zahaczające o moje nerdowskie pobudki, dotykające tajemniczy świat Harrego Pottera. Jeszcze tylko muszę odejść od grupy 1% ludzi, którzy nigdy nie widzieli Gry o tron i będę miała komplet. Jest rok 1552, w którym władca pobliskiego miasteczka Bomarzo – książę Pier Francesco Orsini – decyduje się na stworzenie jedynego w swoim rodzaju, tajemniczego lasu. Alberto ma na ideę księcia także swoją teorię, ale powiedzmy, że takie rzeczy poruszają filmy z czerwonym kwadracikiem. W każdym razie. Połączenie zaklętego lasu, dzikiej roślinności i gigantycznych, groteskowych kreatur robi wrażenie. Pomyślcie, że wymysł księcia, czyli wszystkie figury, które oczywiście przechodzą cykliczną renowację mają ponad 400 lat! Święty las (bo również i w ten sposób nazywany jest Park potworów) przejawia wyobrażenie o świecie, które bardzo dobrze znamy z książek o walecznych rycerzach. Historie o średniowiecznych wojownikach, stawiających czoła różnym trudnościom w gąszczu niespodzianek. A w każdym gąszczu, za każdym drzewem czyha niewiadoma. Odwiedzający trochę narzekają, że ktoś mógłby o las bardziej zadbać. Trochę przyciąć, tam skosić, posadzić kwiatki. Ja uważam, że on właśnie taki dziki jest najciekawszy i najlepiej oddaje atmosferę tego miejsca. Dzieciaki mogą mieć tu przednią zabawę, pod warunkiem, że wam później zasną w nocy. Nie róbcie sobie tej krzywdy i nie przyjeżdżajcie tu w weekend. Najlepiej zrobić to w tygodniu, park i tak otwarty jest przez 7 dni. W weekend łatwo natrafić na przynajmniej 3 wycieczki włoskich emerytów i bardzo dużo rodzin z dziećmi. Tak trudniej się zwiedza, a najgorzej jak wszyscy się skrzykną i w tym samym momencie będą chcieli wejść do krzywej chaty. Wejść i tak polecam, bo wrażenie w środku jest mocne. Aż kręci się w głowie. Jednak lepiej robić to w pojedynkę, a nie w 50 osób.

Park otwarty jest cały rok:

 1/04 do 31/10 – od godziny 8:30 do 19:00

1/11 do  31/03 – od 9:30 do zachodu słońca

Bilety:

dzieci powyżej 13 roku życia i dorośli 11€,

dzieci powyżej 4 roku życia i do 13 roku życia 8€

dzieci do 4 roku życia GRATIS

parco dei mostri

park potworów bomarzo

2.La Scarzuola

Fakt, że dany artysta pochodzi z Mediolanu lub okolic, zawsze wywołuje u mnie przyjemne łaskotanie w brzuchu (zupełnie tak samo, gdy słyszę o naszym Rodaku, odnoszącym sukcesy na obczyźnie). Już tak mam, że czuję się częścią Medio. Tomaso Buzzi choć urodzony w Sondrio, architekturę kończył na mediolańskiej Politechnice i tak na marginesie jest on również architektem Villi Necchi Campiglio, o której pisałam tutaj. Nie mam zamiaru przepisywać encyklopedii, bo wszystkiego najlepiej dowiedzieć się na miejscu (dla najbardziej zainteresowanych), ale wyobraźcie sobie, że w miejscu, gdzie dziś stoi La Scarzuola, w 1212 roku mieszkał Święty Franciszek. Legenda, bowiem głosi, że z pewnej bagiennej rośliny zwanej Scarza, Święty Franciszek skonstruował chatę. Dzisiaj Buzzi przeobraził teren w La Scarzuolę, w miasto idealne – miasto-teatr, pełne alegorycznych elementów, niezwykłych form i monumentalnych przestrzeni. 7 teatrów, 7 klasztorów. Wypełnione odnośnikami do włoskiej architektury i kultury. To jest niesamowicie ciekawe miejsce i aż się paliłam żeby tam pojechać, choć droga do Montegabbione do najkrótszych nie należała. Polecam zarezerwować sobie wcześniej wizytę z nieco ekscentrycznym przewodnikiem – Marco Solari, dla którego Buzzi był wujem. La Scarzuola to jego prywatna posiadłość, dlatego lepiej potwierdzić u niego wizytę chociażby mailowo (mnie odpisał). Byliśmy trochę sterroryzowani opiniami o Solari, bo wiem, że na dzień dobry potrafi w gratisie wszystkich obrazić i skrytykować brak znajomości sztuki. Nie przejmujcie się, w końcu kto ich tam wie tych artystów. Wejście kosztuje 10€, a po wszystki info odnośnie godzin i rezerwacji zapraszam tutaj. To nie prawda, że można wejść minimum w 8 osób, możecie dołączyć do innej grupy także we dwoje.

 

 

Zdjęcia z Ig – w trakcie back up’u telefonu coś poszło nie tak i zdjęcia ze Scarzuoli brutalnie się usunęły. Myślałam, że ugryzę się w tyłek.

 

3. Teatro della Condordia – najmniejszy teatr na świecie

Pamiętacie urocze borgo Monte Castello di Vibio, o którym pisałam tutaj? Wspominałam, że właśnie tam skrywa się najmniejszy teatr na świecie, ale do końca się nie rozwijałam. W końcu nadszedł ten moment. Teatro della Concordia to miejsce, które przy pierwszym spotkaniu generuje u każdego homo sapiens dwa odruchy bezwarunkowe – zdumienie i łapczywość. Naprawdę nie pamiętam kiedy ostatnim razem, tak zachłannie chłonęłam każdy detal otaczającej mnie rzeczywistości i przy tym nie mogłam się nadziwić, jaki ten teatr jest malusieńki!! Określenie najmniejszy teatr na świecie to żadna marketingowa ściema, a najprawdziwsza prawda. Teatro della Concordia jak mawiają tutejsi: jest skrojony dokładnie na miarę swojego borgo. Mam kiepski zmysł przestrzenny, ale jeśli przyrównałabym powierzchnię sali teatralnej do mojego dwupokojowego mieszkania na wynajem w Medio (z wyłączeniem części balkonowej teatru) to za wiele bym się nie pomyliła. Teatro della Concordia liczy zaledwie 99 miejsc, w których skład wchodzą górne loże, jak i miejsca na parterze pod sceną (rzędów jest dokładnie 5). Jego projekt przypada na czasy po rewolucji francuskiej w 1789 roku. Początkowo było to miejsce tzw. ,,zgody pomiędzy ludźmi” i spotkań elit, bowiem inauguracja teatru ma miejsce w okresie największego splendoru kulturalnego. Ale to jeszcze nic. Najbardziej zdumiewający jest fakt, że wszystkie freski wewnątrz teatru zostały zrealizowane przez czternastoletniego malarza – Luigi’ego Agretti – syna Cesara, pochodzącego z Perugii, autora plandeki teatru. Zobaczycie sami – prawdziwy talent!

Pomimo tak małej powierzchni, akustyka w Concordii nie odbiega jakością od teatrów dużego formatu, jak np. La Scala w Mediolanie. Będziecie mogli to zweryfikować na samym początku wizyty przy akordach muzyki klasycznej. Rozgośćcie się wygodnie w fotelu i posłuchajcie. To jest zaczarowana chwila. Na zdjęciach rozmiar teatru nie będzie oczywisty z bardzo prostego powodu – żadne zdjęcie nie jest w stanie oddać tej maleńkiej przestrzeni. Wyginałam się we wszystkie strony, aby złapać perspektywę, lecz wynik zawsze był mierny. Musicie to po prostu zobaczyć na własne oczy. Wstęp kosztuje 5€ od osoby, a jeżeli nie znacie włoskiego to jest możliwość posłuchania w słuchawkach także po angielsku i w innych językach. Wizyty nie trzeba rezerwować wystarczy udać się bezpośrednio do teatru – tam prawie nikogo nie ma, więc nie oczekujcie kolejek do nieba. Nie będziecie żałować – obiecuję. Co do godzin otwarcia teatru zajrzyjcie tutaj. W ciągu roku organizowane są tutaj koncerty i różne spotkania, a dla największych wielbicieli również ceremonie ślubne!

teatro della concordia umbria

To którą bramkę wybieracie – 1, 2, 3?

A może wszystkie?

Dominika

 

A teraz czas na Ciebie!

To wszystko, co czytasz jest dla Ciebie i z myślą o Tobie!  Spodobało się? Zostaw po sobie ślad:

– w komentarzu, tu na blogu,

– udostępniając i komentując na Facebook’u
Ponadto, spotkasz mnie także na Instagramie, a do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez mail: ochmilano@gmail.com

 

 

 

 

You Might Also Like

No Comments

    Leave a Reply