PODRÓŻE MAŁE I DUŻE

Apulia. Puglia – gdzie spać i jeść? Mój subiektywny przewodnik

Raz już pisałam, że gdy po powrocie z Apulii usiadłam do przeglądania zdjęć przecierałam oczy ze zdziwienia. Jako, że chciałam się podzielić miejscówkami na dobrą, lokalną kuchnię cykałam fotki, wszystkiemu co znalazło się potem w moim układzie trawiennym. I wiesz co? Było tego kurna sporo. Jeżeli już tam jedziesz, po prostu nie odmawiaj tylko jedz. A co z noclegiem? No właśnie, a jak już popchniesz owoce morza kieliszkiem limoncello warto znaleźć miejsce na godny odpoczynek. W Apulii takich nie brakuje.

 

Plan był u mnie o tyle złożony, że zwiedzanie Apulii przecięłam sobie na dwie części. Cały pobyt zajął nam z Albim 11 dni z czego przez pierwsze, 5 skupiliśmy się na północnej części regionu. Resztę wyjazdu poświęciliśmy na Salento i południowe plaże, a ostatni dzień należał do Matery.

 

 

Puglia i noclegi

Jeśli zabierasz się za szukanie noclegu na obcasie Italii powiem Ci tylko jedno słowo, które musisz sobie zapisać w szarych komórkach zanim jeszcze zatwierdzisz rezerwację – AGROTURYSTYKA. Wakacje w Puglii, bez pobytu na sielskiej agroturystyce przez przynajmniej kilka dni są bez sensu. Zamiast pakować się gdzieś do centrum miasta, zrób sobie dobrze. Wypożycz samochód i zapuść się pomiędzy plantacje drzew oliwkowych do apulijskiej MASSERII. Tym bardziej, jeśli Twój poranek może wyglądać tak:

W Puglii zaliczyłam dwie masserie, które polecam z ręką na sercu. Zamiast płatków z mlekiem i czerstwą, kontynentalną bułką z szynką, którą można sobie wybić oko, na porannym stole lądowały wszystkie dobrodziejstwa przyniesione z ogródka. Figi, truskawki, szarlotka z jabłek dojrzewających w południowym słońcu. Rogaliki paćkałam w domowej roboty konfiturze z opuncji figowej, a w moim żołądku jakimś cudem nie brakowało miejsca na dokładkę. Jak już odpoczywać od miasta i chłonąć południe Italii to na całego!

apulia figi

Jak na agroturystykę przystało, przytulne posiadłości położone są w szczerym polu, a to zjawisko wzmaga możliwość zahaczenia o jedno z gospodarstw po to, aby np. zaopatrzyć się w kawałek sera, dobrą oliwę czy wino. Spokojnie, trafisz. Wszystkie takie miejsca są oznaczone na trasie.

Agroturystyka w Apulii – gdzie?

Masseria Peppeturro – zlokalizowana blisko urokliwego miasteczka Cisternino, które totalnie zawładnęło moim sercem.

Masseria Fulcignano – okolice Galatone.

 

 

Puglia i restauracje – moja ulubiona część tego wyjazdu

 

Ja tam nie jadłam. Wybacz, ja tam żarłam, że aż mi się uszy trzęsły. Sekret szukania lokalnej kuchni jak zwykle polega na obserwacji, czyli najlepiej uciekać od miejsc wypełnionej po brzegi turystami. I tak lista będzie ciut długa, zróżnicowana, ale baaaaaaaaaaaardzo smaczna. Aż mi się łezka zaczyna kręcić w oku.

 

Bari

Osteria Le Arpie – knajpka przemiła, ukryta w jednej z wąskich ulic, pod klimatycznym łukiem. Pomimo upału polecam usiąść sobie na zewnątrz. Przy okazji jedzenia, można zajrzeć (chcąc nie chcąc) do domów lokalsów, którzy tak jak i Ty zasiadają właśnie do obiadu we własnej kuchni. Spróbuj koniecznie trippy barese albo genialnego makaronu orcecchiette z porządnym kawałkiem bombetty.

Adres: Vico Arco del Carmine 2, Bari

 

Cisternino

Rosticceria L’Antico Borgo – nie wiem czy to kwestia pierwszego wieczoru, czy tej kolacji, ale w Cisternino kompletnie odpłynęłam, bo w Rosticceria L’Antico Borgo ugościli nas, jak na obiedzie u mamy. Bardziej niż koniecznym jest spróbowanie tutaj bombette, z których właśnie słynie miasto. Cała frajda polega na tym, że bombette i inne mięsne wyroby wybierasz samemu z rzeźniczej lodówki. Wierz mi, takiej jakości mięsa i świeżości prawdopodobnie dawno nie jadłaś. No i rachunek rozwala na łopatki – za całą kolację we dwoje zapłaciliśmy ok. 25EUR. Wyszłam obżarta i prawie płakałam ze szczęścia. Za taką cenę do jakości nic, tylko wracać po jeszcze. I do tego ta micha ziemniaków!

Adres: Via Tarantini 9, Cisternino

Polignano a Mare

Pescaria – chłopcy wiedzieli co robią. Swoją drogą, Pescaria znalazła swoją filię także w Mediolanie, właśnie dzięki temu, że w Polignano a Mare rybne burgery odniosły totalny sukces. Burgery z ośmiornicą, cykorią i burratą są nie do podrobienia, dokładnie tak samo jak surowe krewetki czy kawałki tuńczyka z domowymi czipsami z ziemniaków. Mnie produkcja amylazy podnosi się jak szalona, a Tobie lepiej radzę wypróbować to miejsce – druga taka okazja się nie trafi.

Adres: Piazza Aldo Moro 6/8, Polignano a Mare

 

Il Pescato Dispensa Di Mare – świeże, cudowne, czerwone krewetki podawane na surowo i genialna sałatka polpo-patate (ośmiornica-ziemniaki). Może i wyraziłabym się w tym punkcie bardziej emocjonalnie, ale trochę z rytmu wybił mnie właściciel, gdy przyszliśmy na 20minut przed zamknięciem kuchni. Krótko mówiąc nie był zadowolony. Dam Ci wskazówkę: bądź czujna, bo o 15:00 panowie idą do domu i otwierają dopiero na czas kolacji.

Adres: Via Atropo 23, Polignano a Mare

Polignano a Mare/ Monopoli

Il Principe del Mare Ristoroabsolutny top tego wyjazdu. U morskiego Księciunia smakuje wszystko tak, że jedliśmy tam dwa dni z rzędu. Żadna to elegancka knajpa, bo na pierwszy rzut oka wygląda jak rozpadająca się na kawałki, blaszana buda. Dla mnie urodą może nie grzeszyć, bo grunt że talerz małży i boskie fritto misto zajadam na świeżym powietrzu, wgapiając się w błękit morza. Do Principe del Mare przychodzą wszyscy najbardziej lokalni mieszkańcy okolicy; marynarze, rybacy i tutejsi nastolatkowie na pogaduchy o ostatnich połowach o poranku czy o tym, że ojciec- rybak kupił nową maszynkę do robienia tataru. Wyprzedzę Cię zanim zapytasz – spróbuj tu koniecznie jeżowców, które lokalni zamawiają w ilościach 100sztuk! Spokojnie za jednego wołają 0,50EUR. Nie mogę się do dziś otrząsnąć, że jadłam w takim miejscu. Poezja i meeeeega taniocha! 

Adres: Contrada La Forcatella, Fasano (koniecznie rezerwuj telefonicznie stolik!)

Lecce

La Prelibatezza G&C – bar z tradycją przekazaną z ojca na syna. Gdybym pamiętała tylko imię młodego właściciela byłoby pewnie bardziej profesjonalnie, ale kurde jak na puccie leccese to tylko do La Prelibatezza. Receptura bazuje na tych samych składnikach, które dowolnie możesz sobie modyfikować. Grunt, że smak pozostaje ten, którym kiedyś zajadali się apulijscy farmerzy. Cime di rappa radośnie kąpią się w ostrym, owczym serze pecorino, cebuli i pikantnej papryczce peperoncino. Dla zachowania balansu, na ratunek rozpalonemu podniebieniu przychodzi grillowany bakłażan i plastry mortadeli. Do tego wesołego akompaniamentu zamów koniecznie piwo leccese, które chętnie doradzi Ci właściciel. Całość? Smakowy odjazd. Piszę i ślinię się niemiłosiernie.

Adres: Via Giuseppe Libertini 46, Lecce

Torre dell’Orso/ Melendugno

Mercato del Pesce – tej knajpy jeszcze chyba wielu nie zna, ale to dobrze bo ruch jest mniejszy a dania takie, że ja odleciałam. Takiego domowej roboty makaronu nie jadłam chyba nigdzie. Jeżeli zdecydujesz się na primo piatto (zawsze jest to makaron) zapytaj co złowili danego dnia, a przygotują Ci cudowną, świeżą pastę. 

Adres: Via Filippo Turati 16, Torre Dell’Orso

Specchia

Corte degli Aranci – jeżeli on chcę zabarać Cię na romantyczną kolację to jesteście w dobrym miejscu. W totalnie magicznym miasteczku Specchia, diabeł nie mówi dobranoc, ale za to stwarza tę idealną, kameralną aurę, której na wakacjach w sezonie człowiek szuka ze świeczką. Na wieczór do Corte degli Aranci zaprasza ogórek pod drzewami pomarańczowymi, przez które usilnie przedziera się księżycowa łuna. Cudowne kawałki mięsa podawane na metalowej szpadzie, rybki i waniliowe gelato, które jeszcze śni mi się po nocy. Gorąco tam zapraszam.

Adres: Via Giacomo Matteotti 54, Specchia

 

Porto Cesareo/ Torre Lapillo

Pescheria 3.0 – ryba naprawdę na wysokim poziomie. Wracamy do cyklu miasteczek mniej turystycznych, w których sercu płynie prawdziwa miłość do dobrej ryby i owoców morza. Peschiera 3.0 działa już o 6:00 rano, bowiem za dnia można nabyć tutaj rybki prosto z połowu. Po południu natomiast wpadnij na obiad i sama wybierz sobie z rynku to, co chcesz aby wylądowało na Twoim talerzu. Idealnie!

 

Adres: Via Torre Lapillo, 102 /Torre Lapilli (okolice Porto Cesareo)

 

Matera

Quattroquarti Crostaemollica – pisałam wcześniej, że w Materze czas nas dość ostro gonił, ale cieszę się, że wylądowałam na pucci właśnie tutaj – w Quattroquarti Crostaemollica (kto wymyślił tę nazwę?). Uprzejmość właściciela nie zna granic, a zanim kamienne wrota Matery staną przed Twoim otworem warto zapewnić sobie nieco paliwa. Pyszne puccie, ogromna ilość dodatków i kolejki, które na pierwszy rzut oka przerażają, ale warto. Cudo!

 

Adres: Via Ascanio Persio 25, Matera

 

Tyj z radością,

Dominika

 

A teraz czas na Ciebie!
 

To wszystko, co czytasz jest dla Ciebie i z myślą o Tobie!  Spodobało się? Zostaw po sobie ślad:

– w komentarzu, tu na blogu,

– udostępniając i komentując na Facebook’u
Ponadto, spotkasz mnie także na Instagramie, a do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez mail: ochmilano@gmail.com

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

You Might Also Like