PODRÓŻE MAŁE I DUŻE POLKA NA EMIGRACJI WŚRÓD WŁOCHÓW

Produkty regionalne – włoskie jadło w pigułce

Pierwszy post z kategorii ‚zróbmy to razem’, zdecydowałam się opublikować dzisiaj na blogu. Moimi gośćmi są Polki, które od kilku (a nawet!), kilku dobrych lat mieszkają w Italii. Wspólnymi siłami stworzyłyśmy ten mały przewodnik, który pomoże Ci wykrzesać najsmaczniejsze dobro z kart menu, sklepowych lodówek i półek we włoskich supermarketach. A o co dokładnie chodzi?

 

Każda z nas, została wydelegowana w inny region Włoch, a to we włoskich kulinariach znaczy bardzo wiele, bo co region to inny, regionalny produkt. Sprawdź, czym smakuje Piemont, a co warto przywieźć sobie z Ligurii.

 

Wenecja Euganejska

Renata Pawłowska – autorka bloga Kalejdoskop Renaty

Na północnym wschodzie Włoch, na granicy Dolomitów i morza adriatyckiego leży region Wenecja Euganejska. Veneto  szczyci się nie tylko bogatą historią i architekturą, ale również  bogatą gastronomią.

W Wenecji Euganejskiej zaczęła się moja włoska „przygoda” i pierwszy kontakt z włoską kuchnią. Przedstawię Wam dwa produkty lokalne, które z całego serca polecam.

Radicchio

Jest bezwzględnie królową kuchni  i produktów z tego regionu. Chyba najbardziej znany produkt spożywczy Wenecji Euagnejskiej. Roślina cieszy się chronionym statusem UE. Możemy znalezć aż pięć typów radicchio, które otrzymały markę Igp: il rosso(odmiana czerwona) di Treviso – wczesna i późna odmiana, odmiana Castelfranco, rosso di Chioggia i il rosso di Verona. Charakterystyką każdego rodzaju radicchio jest obszar produkcji. Czerwone liście i lekko gorzki smak radicchio nadają się do risotta, makaronów  i sałatek lub zapiekanek z serem.

Sopressa

Pysznością absolutną z Wenecji Euganejskiej jaką proponuję Wam skosztować jest sopressa. Jest to rodzaj suszonej kiełabasy o delikatnej konsystencji. Są dwa typy: z czosnkiem lub bez. Dla mnie musi być z czosnkiem. Gdy spróbujecie sopressy z czosnkiem, zrozumiecie, że nie możecie bez niej żyć.

Kilka słów o Renacie: Od ponad 21 lat mieszka we Włoszech w pięknym regionie Wenecja Euganejska. Miłośniczka życia, zakręcona na podróżowaniu i gotowaniu po włosku. Z reguły albo wciąż jest w podróży, albo coś pichci w swojej kuchni.

 

 

 

Toskania – Emilia Romania

Kasia N. – autorka bloga Dom z Kamienia

Kasztany! Kasztany! Pod każdą postacią! Jako mieszkanka Marradi – miasta kasztanów nie mogłabym na pierwszym miejscu wymienić czegoś innego. Moi goście wracają zawsze do Polski z kasztanami w zalewie, z kasztanowym kremem, miodem, piwem, z kasztanami glazurowanymi i w sezonie oczywiście z kasztanami świeżymi. Jednak Toskania, a także Romania, bowiem Marradi znajduje się na granicy dwóch regionów, oferują znacznie więcej. Wśród produktów najchętniej zabieranych przez turystów do Polski są: wędliny takie jak prosciutto toscano lub prosciutto di Parma, finocchiona czyli gruba kiełbasa toskańska z nasionami fenkuła oraz mortadella. Wśród serów wiodą prym pecorino toscano i oczywiście parmigiano. Prawie każdy kupuje też swojską oliwę, a jak oliwę to i same oliwki oraz kilka butelek wina – wśród najpopularniejszych wciąż są Chianti i sangiovese z Romanii, które staje się coraz bardziej doceniane. Wiele osób zamiast wina w butelkach kupuje wino „ sfuso” – czyli luzem do zabutelkowania. Również wielkim powodzeniem cieszy się likier z dzikich śliwek – prugnino. Listę moich produktów top zamykają trufle. Sama osobiście jestem ich wielkim fanem i w przeciwieństwie do gustów większości smakoszy ja zdecydowanie wolę trufle czarne. Oto koszyk łakoci z pogranicza Toskanii i Emilii – Romanii.

Kilka słów o Kasi: W 2007 roku przyjechałam pierwszy raz na wakacje do Toskanii. Dwa tygodnie wywróciły życie do góry nogami. Okazało się, że w małym, toskańskim miasteczku odnalazłam swój dom. Potrzeba było kilku lat, by ten sen się zrealizował. Zaczęłam pisać z tęsknoty do kamiennego domu. Dziś w końcu jestem tu.., a mój kamienny dom na pewno na mnie czeka. „Dom z kamienia” opowiada o zakochaniu się we własnych marzeniach, o ich realizacji i codziennym życiu w Toskanii. Piszę, fotografuję, gotuję i uczę języka włoskiego przez skype.

 

Liguria

Agata Rosińska – autorka bloga That’s Liguria

Liguryjski souvenir, jaki polecam wszystkim, którzy przyjeżdżają tu na wakacje jest zdecydowanie lokalne wino likierowe: SCIACCHETRÀ (czyt. Szaketra). Jest ono produkowane w Cinque Terre, gdzie winorośle rosną na stromych zboczach gór. Sciacchetrà jest bardzo ważne dla lokalnych mieszkańców, ponieważ ma prawie tysiąc letnią tradycję i jest nieodłączną częścią kultury i historii Cinque Terre.

Cały proces produkcji sciacchetrà jest nadal wykonywany ręcznie(!!!). Od zbioru winogron (często w ekstremalnych warunkach, ponieważ krzaki są niskie i często zbiera się winogrona w kucki albo na leżąco (!!!). Poprzez następnie rozwieszanie zebranych winogron (muszą się podsuszyć, zanim zaczną fermentować), po nożne ich ugniatanie w beczce 😉 ( jak w dawnych czasach).

Teren, na którym można produkować sciacchetrà jest niewielki, stąd rocznie produkowanych jest tylko kilka tysięcy butelek tego trunku …. Ale za to smak jest czymś, czego nigdy nie zapomnicie! Ani słodkie, ani wytrwane, ani nalewka, ani grappa … po prostu SCIACCHETRÀ ! Gorąco polecam.

sciacchetra

Cena (uzasadniona niewielką ilością produktu na rynku oraz całkowicie ręczną produkcją) od 35€ w górę. Uwaga, jeśli znajdziecie sciacchetrà za niższą cenę, znaczy się że to podróbka … więc radzę omijać, bo możecie się niemiło rozczarować.

 

Kilka słów o Agacie: Nazywam się Agata Rosińska i jestem z wykształcenia prawnikiem. Jednak po zakończeniu studiów postanowiłam kompletnie zrewolucjonizować moje poukładane i dokładnie zaplanowane życie … i wyjechałam do Włoch 🙂 Tak zaczęła się prawdziwa przygoda, która trwa do dziś. We Włoszech, a szczególnie w Ligurii, gdzie mieszkam, podoba mi się WSZYSTKO! Język, kultura, natura, KUCHNIA i oczywiście  Włosi! To wszystko do tego stopnia, że postanowiłam stworzyć blog  www.thatsliguria.com . To strona, na której opisuję autentyczną stronę tego regionu, z praktycznymi radami i opisami miejsc, które jeszcze nie zostały odkryte przez tłumy turystów. Bo należy wiedzieć, że Liguryjczycy nie chwalą się tym co mają i dlatego jest tu jeszcze sporo miejsc do odkrycia … 😉

 

Kampania

Agnieszka Chałaszczyk – autorka bloga Przypadki Neapolitańskie

 

Pamiętam kiedy pierszy raz zobaczyłam na włoskim stole małe kulki mozzarelli. Pomyślałam wtedy, że takie dość nieforemne i dziwne te jaja na twardo. Ignorancja kulinarna pierwsza klasa! Sporo się od tego czasu u mnie zmieniło pod tym względem. A mozzarella di bufala campana to jedna z moich wielkich neapolitańskich miłości. Produkt spełniać musi trzy główne warunki: musi być świeży (wiadomo), zrobiony z mleka bawolego i pochodzić z Kampanii. Tutejsze bawoły różnią się morfologicznie i genetycznie od tych spotykanych gdziekolwiek indziej. Ich chów jest półwolny i, razem ze sposobem produkcji sera, podlega różnym kontrolom, aby móc stworzyć niepowtarzalną markę Mozzarella di Bufala Campana DOP. I praktycznie w każdym zakątku Włoch, jak i też poza nimi, można znaleźć w sklepach plastikowe pojemniczki z nadrukowanym wspomnianym hasłem. Ale ich zawartość nie spełnia jednego ważnego warunku, którym jest świeżość produktu, co rzutuje na różnicę w smaku. Najlepsza mozzarella campana nie zalega w sklepowych lodówkach, ale za to w wielkich beczkach w caseifici. Trafia do nich codziennie rano, zaraz po zakończeniu nocnej produkcji. A w ciągu dnia cała zawartość beczek ląduje na stołach Kampanii. Niebo w gębie! Perłowo-biała, miękka i soczysta mozzarella dostępna jest w różnych rozmiarach od 20 do 800 gram i w różnych formach. Można wybrać między malutkimi kuleczkami wielkości wiśni, tymi sporo większymi albo też warkoczami uplecionymi z mlecznej masy. W połączeniu ze świeżymi pomidorami to prawdziwy raj dla podniebienia. Również neapolitańska pizza z mozzarella di bufala nie ma sobie równych. A co jeszcze powstaje w mleka bawolego? Delikatna i kremowa ricotta albo wędzona scamorza, których na pewno też warto spróbować będąc w Neapolu czy jego okolicach. Ja jednak jestem zdecydowaną fanką mozzarelli. Zawsze kiedy lecę do Polski zabieram ze sobą przynajmniej kilogram wyłowionych z beczki caseificio kulek mozzarelli. Jedyne ograniczenie przy podróży samolotem to niestety rodzaj bagażu. Mozzarella zatopiona musi być w wodzie, aby nie straciła swojej miękkości. Tak że dla podróżujących tylko z bagażem podręcznym pozostaje najeść się jej na zapas i planować zaraz kolejny pobyt w Kampanii.

mozzarella di bufala

Kilka słów o Agnieszce: Agnieszka – 5 lat temu przeprowadziła się z Polski do Neapolu. Po wielu wzlotach i upadkach pokochała to miasto. Tak bardzo, że mieszkając od jakiegoś czasu w Abruzzo, wraca do Kampanii kiedy tylko może i chłonie wszystko co neapolitańskie. Z wykształcenia jest lekarzem, obecnie pracuje w szpitalu w L’Aquila.

 

 

Marche

Małgorzata Szwec – autorka fanpage’u Tłumacz włoski- Traduttore polacco

 

Znajdujące się w regionie Marche miasto Ascoli Piceno, w którym mieszkam, słynie z dwóch specjałów. Pierwszym z nich są bez wątpienia chronione oznaczeniem geograficznym oliwki po askolańsku (wł. olive all’ ascolana) nadziewane mięsem lub rybą, panierowane i smażone w głębokim oleju, które reprezentują tradycję kulinarną i symbol miasta. Zgodnie z tradycją do ich przygotowania wykorzystywana jest odmiana oliwki o miękkiej skórce, rosnąca tylko w okolicznych gajach oliwnych. Lekko gorzkawy smak oliwki wspaniale łączy się z mięsnym nadzieniem i delikatną panierką. Można je kupić w papierowym rożku lub w większych porcjach w wielu zakątkach i punktach
gastronomicznych miasta. Będąc w Ascoli Piceno koniecznie trzeba też skosztować likieru anyżowego Anisetta Meletti o nadzwyczaj delikatnym smaku i szczególnym aromacie, produkowanego właśnie tutaj, na bazie biedrzeńca anyżu rosnącego na gliniastych terenach Ascoli Piceno. Likier ten był przygotowywany już za czasów mnichów dla celów leczniczych. Jego produkcja na szerszą skalę rozpoczęła się natomiast w 1870 roku po opracowaniu przez Silvio Meletti’ego specjalnego systemu destylacji. Doskonały do picia w tej formie lub do przygotowywania koktajli, a także do “korygowania” kawy.

Kilka słów o Małgosi: Małgosia mieszka od wielu lat we Włoszech. Kocha włoski krajobraz i słońce, sztukę, potrawy, mentalność i pozytywnych ludzi wiecznie uśmiechniętych, gestykulujących bez opamiętania i cieszących się życiem… Na codzień – prywatnie jest mamą i żoną, profesjonalnie – tłumaczem technicznym pisemnym i ustnym języka włoskiego i Biegłym Konsultantem Technicznym w Sądzie w Acoli Piceno. Lubi podróżować i łączyć swoją pracę z przyjemnościami z nią związanymi ;). Na fanpage’u dzieli się zdjęciami, inspiracjami oraz interesującymi informacjami dotyczącymi Polski i Włoch, ciekawostkami historyczno-turystyczno-kulinarnymi oraz ukazuje tradycje obydwu krajów.

 

Lombardia

Anna Klara Otwinowska – autorka bloga Pod Słońcem Italii

Mamy okres świąteczny, dlatego moje propozycje regionalnych produktów, pochodzących z Lombardii, są właśnie bożonarodzeniowe.

TORRONE DI CREMONA

Cremona znana jest na świecie przede wszystkim z doskonałej sztuki lutniczej, warto jednak wiedzieć, że w mieście produkuje się torrone. To bardzo słodki deser przygotowany z migdałów, miodu, cukru i białek, typowy dla Świąt Bożego Narodzenia. Zgodnie z legendą torrone wymyślono w XV wieku właśnie w Cremonie przy okazji ślubu córki doży Mediolanu i Francesca Sforzy. W rzeczywistości ma ono korzenie arabskie i pojawiło się w Italii na skutek wymian handlowych prowadzonych z Orientem.

PANETTONE

Święta w Italii nie są tak klimatyczne jak w Polsce, jest jednak coś czego nie może zabraknąć na żadnym włoskim stole. Mam na myśli babkę drożdżową nadziewaną najczęściej kandyzowanymi owocami, czyli dobrze wszystkim znane Panettone. Do tego stopnia wrosła ona w realia tutejszych świąt, że nawet bożonarodzeniowe filmy określane są terminem „cinepanettone”. Stolicą Panettone jest Mediolan i właśnie tutaj warto ją kupić, ale nie w supermarkecie tylko w cukierni.

FRANCIACORTA

Franciacorta to leżący między Brescią a południowym krańcem jeziora Iseo rejon geograficzny. i wino musujące. W przeciwieństwie do często powtarzanej opinii nie jest ono włoskim odpowiednikiem szampana. Poza metodą produkcji różni je wszystko: jakość, smak, rodzaj gleby i klimat w jakim dojrzewają winogrona. Franciacorta jest pyszna, a bąbelki jak najbardziej nadają się na święta, na Sylwestra i na każdą inną wyjątkową okazję.

Kilka słów o Ani: Ania Otwinowska, autorka bloga podsloncemitalii.pl, na którym opisuje Włochy, czyli kraj gdzie zabytek znajduje się niemal na każdym kroku, a historia, krajobraz, zwyczaje i ludzie mienią się nieskończoną gamą kolorów.

 

 

 

Marzena Guszkowska – autorka bloga La mia Lombardia

Od ponad pięciu lat mieszkam w Pisogne – przepięknym miasteczku położonym między jeziorem Iseo a doliną Valcamonica, na styku prowincji Bergamo i Brescia. To właśnie tutaj łączą się smaki przepysznych górskich serów, niesamowitych win Franciacorta i lokalnej oliwy z oliwek. Dla wszystkich tych, którzy zatrzymują się nad Iseo lub podążają śladem prehistorycznych Camunów w kierunku doliny, podrzucam kilka pomysłów na „smaczne” prezenty:

1) SERY – lokalne sery w której najlepiej zaopatrzyć się w sklepach CISSVA lub na cotygodniowych targach:

ROSA CAMUNA – ser z mleka krowiego o charakterystycznym kształcie, który jest symbolem regionu Lombardii i możemy znaleźć go wśród prehistorycznych rytów naskalnych w dolinie Valcamonica,

CADOLET – miękki ser z mleka koziego,

SILTER – twardy ser wytwarzany z mleka koziego od „specjalnej” kozy tzw. CAPRA BIONDA DELL’ADAMELLO.

2) WINA FRANCIACORTA – południowa część jeziora Iseo to znany na całym świecie region win Franciacorta. Wybierzcie sie koniecznie na wizytę do lokalnych winnic, popróbujcie wyśmienitych win i co najważniejsze – kupcie kilka butelek tych przepysznych trunków. Osobiście polecam BOLLICINE (wina musujące z najwyższej półki) każdego rodzaju: brut, saten, rose’. Do najsłynniejszych winnic należą bez wątpienia: Ca’ del Bosco, La Montina, Berlucchi czy Barone Pizzini.

3) OLIWA Z MARONE – butelka oliwy z oliwek extra vergine DOP jest według mnie świetnym prezentem dla każdego miłośnika włoskiej kuchni. Prezent praktyczny i najwyższej jakości. Do kupienia w malowniczym miasteczku Marone i sklepach z lokalnymi produktami.

Kilka słów o Marzenie: Marzena z wykształcenia jest kulturoznawcą. Od 2012 mieszka na stałe we Włoszech. Na do dzień pracuje w hotelu w Pisogne, sezonowo jest przewodnikiem w Parku Narodowym Naquane w Capo di Ponte. W wolnym czasie zajmuje się tłumaczeniami i stara się brać aktywny udział w życiu dwóch miast partnerskich – Pisogne (jej obecnym miejscu zamieszkania) i Konstancina-Jeziorny (jej rodzinnego miasta). Uwielbia podróże i naukę języków obcych. W wolnym czasie tworzy swój nowy blog „La mia Lombardia”, w którym, prócz turystycznych wskazówek, opisuje codzienność na włoskiej emigracji.

 

 

A co w mojej Lombardii świszczy?

Lombardia to dla mnie taka druga Polska pod kątem dań i produktów. Jest konkret i tłuściutki, ciągnący się ser. W przypadku Lombardii, polecam z ręką na sercu prawdziwą, lśniącą pod lampami gastronomicznych lodówek gorgonzolę, której nazwa bierze się od miasta położonego nieopodal Mediolanu. Prawdziwa bomba do wina, ekspertka od sosów i nieprzestrzegająca diety kumpelka. Mnie osobiście to wcale nie przeszkadza, bo jest przepyszna. Inną znaną siostrą gorgonzoli jest również grana padano, która chełpi się popularnością na Północy Italii. Dużym plusem grany jest fakt, że blok sera można sobie spokojnie zabrać do Polski i konsumować go po trochu przez długi czas albo jak wolisz – zjeść od razu w całości. Bresaola na początku mojego życia w Mediolanie, towarzyszyła mi w każdej kanapce, gdy desperacko roznosiłam CV. Pochodzi z miejscowości Valtellina w Lombardii i to nic innego jak dojrzewająca, wędlina z wołowiny. Cięta cienko jest idealna z oliwą i np. graną albo no właśnie – do kanapek. Rozmawiając o paście na pewno warto zainwestować w pizzoccheri – rodzaj makaronu z mąki gryczanej (grano saraceno), który jest podstępnym draniem. Wystarczy niewielka porcja pizzoccheri, aby czuć się najedzonym. Typowa wersja z pizzoccheri to ta, z kapustą, ziemniakami i serem. Ledwo zipiesz, ale prosisz o jeszcze. W korzeniach Lombardii płynie także ryż (riso) i wszelkiej maści dostępne risotta, a całość tej wesołej lombardzkiej rodzinki polecam popłukać dobrym  Pinotem Nero produkowanym w Pawii lub innym winem z Valtelliny: Sassella, Grumello, Inferno.

pizzoccheri

Smacznych wojaży i dobrych połowów,

Dominika

 

A teraz czas na Ciebie!

 

To wszystko, co czytasz jest dla Ciebie i z myślą o Tobie!  Spodobało się? Zostaw po sobie ślad:

– w komentarzu, tu na blogu,

– udostępniając i komentując na Facebook’u

Ponadto, spotkasz mnie także na Instagramie, a do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez mail: ochmilano@gmail.com

 

You Might Also Like