POLKA NA EMIGRACJI WŚRÓD WŁOCHÓW

Czy Włosi są lepsi od Polaków?

Gdyby ktoś 5 lat temu powiedział mi, że moją drugą połową okaże się mieszkaniec słonecznej Italii, to uznałabym go za niezłego świra. Wiedziałam, że kiedyś w przyszłości utworzę pewien trwały związek, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że może to być relacja z człowiekiem innej narodowości. Jeszcze Włoch. Wiesz, ten maminsynek, co to zdradza zanim pójdzie z Tobą na pierwszą randkę.

 

W Mediolanie mijam na ulicy wszystkie narodowości świata, a że koleżanek Polek mam tu niewiele i egzystuję w mieszanym związku moją uwagę często przykuwają pary: on italiano, ona blondynka o niebieskich oczach. Na bank Słowianka. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że niektórym Włoszkom takie kompilacje podnoszą ciśnienie krwi. A i mnie samej też nie raz się oberwało, właśnie za to, że zamiast Polaka wybrałabym sobie makaroniarza. W czym zatem oni mogą być lepsi od Polaków?

 

1.Bierz mnie taką, jaka jestem albo spadaj.

To taka magiczna zasada, aby zrozumieć czy to w ogóle ma sens. Nie mam idealnych kształtów, na plecach odłożyła mi się skóra (albo to tłuszcz?), bo kiedyś bardzo schudłam w krótkim czasie, a mój brzuch czasem przypomina ludzika Michelin. Miseczkę mam tę najmniejszą. Wiesz prawda jest taka, że po prostu umiem dobierać stanik na potrójnym push-upie. Zdarza się, że jem więcej niż mężczyzna,  a zanim zrobisz mi dziecko chcę wyjść za mąż. Bierzesz czy uciekasz? NIKT nie ma prawa zmieniać Cię pod własne upodobania, czy to w kwestii ubierania, makijażu, sposobu bycia, zainteresowań. Wyobraź sobie teraz sytuację, że on jest fanem piłki nożnej, a Ty jej nie znosisz. On chce żebyś poszła z nim na mecz, a Ty wiesz, że umrzesz tam z nudów. Co robisz? Idziesz czy zostajesz? Jeżeli pójdziesz, to będziesz miała skopany wieczór, a jeszcze gorzej, gdy dasz mu to odczuć strzelając focha. Gwarantuję, że pójdziecie spać w milczeniu.  Jeżeli zdecydujesz, że zostajesz w domu, on nie powinien się na Ciebie wkurzać. Nie lubisz i kropka. Związek nie polega na PRZYMUSZANIU, aby przypodobać się partnerowi. Albo mnie akceptujesz taką jaka jestem albo szukaj szczęścia gdzie indziej.

 

2.Problemy należy rozwiązywać.

Nasze zachowania wynikają z cech charakteru i zawsze powtarzają się według pewnego schematu. Schematu, który niekoniecznie musi być poprawny. U mnie problem polega na tym, że szybko się irytuję, a to niesie za sobą cały koncert mocnych słów, które zwyczajnie ranią. Albi nie raz tak oberwał. Klasyczny model zgrzytów wygląda tak:

 

znalezienie powodu do kłótni i/lub zły nastrój/obraza na cały świat -> kłótnia -> cichy wieczór -> sen -> przepraszam ->powrót do względnie harmonijnej atmosfery

 

Dwa błędy, które najczęściej popełniają ludzie to: kłótnia według tego samego schematu i zamykanie tematu bez jego prostowania. Zamiast tego, lepiej ochłonąć, usiąść na kanapie i wspólnie znaleźć rozwiązanie. Cech charakteru nie można zmienić, ale nad schematami zachowań można pracować. Tu nie wystarczy zwykłe ,,przepraszam”, związek on-i-ona to praca na cały etat, w której awans zdobywają najbardziej wytrwali.

 

3.Przeciwieństwa się przyciągają? Niekoniecznie.

Nie wiem dlaczego, ale jak byłam młodsza, ktoś powiedział mi, że przeciwieństwa się przyciągają, a ja w to bardzo uwierzyłam. Przecież każdą różnicę można wyrównać, a jak on kocha to zawsze może się zmienić (patrz pkt 1), prawda? Takie wiesz, infantylne refleksje. Obecnie uważam, że nie ma nic gorszego niż partner, który totalnie nie podziela tego co lubisz, co Tobie sprawia radość i na odwrót – gdy jego sposób spędzania czasu nie odpowiada Tobie. Ale wszystko to wychodzi w praniu po wielkich, początkowych uniesieniach.

Odpowiedzią na wszystko jest zdrowy balans. On lubi komiksy, Ty wolisz szydełkowanie, ale wspólnie uwielbiacie podróżować. Macie podobny gust kulinarny, Ty jesteś bardziej wybuchowa, a on ma więcej cierpliwości. Fajnie jest mieć swoje odmienne zainteresowania i uczyć się od siebie nawzajem, ale jeszcze fajniej, gdy pasje można dzielić i wspólnie się nimi cieszyć. Wydawaliśmy się sobie z Albim tak różni, ale w gruncie rzeczy mamy wiele wspólnego. Życie w symbiozie preferuję stokroć bardziej niż wieczne przekomarzanki. Kiedyś nasz włosko-polski związek porównaliśmy do wasabi i marynowanego imbiru, które namiętnie domawiamy do kolacji All You Can Eat. Nie cierpię imbiru, a Albi chętnie oddaje mi całą pastę wasabi.

 

4. Daj mi człowieku przestrzeń!

Po całym dniu spędzonym w pracy fajnie się wraca do domu, w którym ktoś na nas czeka. Są też takie dni kiedy chcę pobyć sama z własnymi myślami i ani mi się śni mieć do tego towarzystwo. Bycie nierozłączną parą, gdzie jedno wypełnia 100% czasu drugiemu, bo tak jest fajnie wcale nie oznacza, że dobrze się dogadujecie. Każdy z nas potrzebuje mieć własną przestrzeń i prywatność. Każdy z nas jest po trochu egoistą i niekoniecznie całodobowe przytulaski będą działały na nas konstruktywnie. Gdy ona czy on ma ochotę być sam/a nie pytaj czy już przestał/a Cię kochać. Osaczanie oddala, nie przybliża.

 

5.Wyszłam, wrócę za 2h.

Gdzie jesteś? Co jesz? O czym rozmawiasz? Kto tam dokładnie z Tobą jest? Wyszłam na plotki, a jak będę wracać to dam Ci znać, bo wiem, że ciemno za oknem i warto napisać lub zadzwonić, że wszystko u mnie w porządku. Już jadę, będę za 15 minut. Jak wychodzę na swoje spotkania towarzyskie, to jest to moje spotkanie, a nie nasze. Ja szanuję Twoje wyjście, Ty uszanuj moje i po prostu kolokwialnie mówiąc: nie zawracaj mi dupy. Chyba że to coś naprawdę ważnego. A jak już chcesz wysłać serduszko to nie irytuj się, że nie odpisuję natychmiast, jestem zajęta, ale to wcale nie oznacza, że już Cię nie chcę. No i w ogóle co Ty masz za problem z tym odpisywaniem w czasie? Dam Ci buziaka dopiero jak wrócę do domu. I tak jest chyba lepiej, prawda? Szanuję moje własne wyjścia towarzyskie, bo są częścią mojej wolnej przestrzeni. Gdy spotykam się z koleżanką nie wiszę cyklicznie co 10 minut na telefonie, bo on musi wiedzieć co zjadłam i czy przypudrowałam nosek w toalecie. Kiedyś tkwiłam w takiej relacji i naoglądałam się moich koleżanek przyklejonych do telefonu co 20 minut. Kontrola, chroniczna zazdrość i wieczne trzymanie ręki na pulsie tylko sprawiają, że w końcu staniesz się sfrustrowana i zaczniesz kłamać, a to świetny początek do toksycznej relacji.

 

6.I możemy tak gadać i gadać.

To, co dla mnie jest absolutnie najważniejsze, to to, że jadaczki z Albim nam się nie zamykają. Nie wiem czy to jakaś magiczna nić porozumienia, ale bardzo dobrze nam się gada, a w ciszy odpoczywa. Lubimy nasze poczucie humoru i rozumiemy się bez słów. Chodząc do knajp telefony mamy schowane w kieszeni i nie potrzebujemy wgapiać się w nie jak robi to 80% stolików obok. On zapewnia mi większą rozrywkę niż fejsik. Zastanawiałaś się kiedyś na tym? Komfort rozmowy i fakt, że czujecie się w 100% sobą we własnym towarzystwie to mocny fundament, na którym można zbudować coś naprawdę wartościowego!

 

7.Czy zazdrość jest potrzebna?

Chorobliwa zazdrość, a znaczenie terytorium przez mężczyznę to dwie różne rzeczy. Wyobraź sobie, że wychodzisz na spotkanie, jak w rzeczonym punkcie 5. Wrzucasz szpilki, malujesz się i po prostu dobrze wyglądasz, a on nawet nie zwraca na Ciebie uwagi? Odczuwalne dozy zainteresowania, błysk w oku i przekonanie, że ,,wszyscy mogą na Ciebie patrzeć, ale i tak jesteś moja” są kobiecie potrzebne. Im dłużej razem, tym bardziej musimy się starać o to, aby motyle ekscytacji nie powszedniały, nawet jeśli głównym tematem w domu jest zakup papieru toaletowego. Związki lubią komplementy!

 

 

A teraz dojdźmy do tego najbardziej wiercącego dziurę w brzuchu pytania: co Włosi mają lepszego od Polaków? Jedzenie, przyrodzenie czy romantyczny język? Odpowiedź jest prosta: NIC. Nieważne czy zwiążesz się z Polakiem, Chińczykiem, Włochem, Finem czy Australijczykiem. Facet z prawdziwymi jajami wie, że jesteś jego największym skarbem. Okazuje to każdego dnia, całując na dzień dobry i dobranoc. Otaczając ramieniem, gdy potrzebujesz wsparcia. Interesując się Twoim życiem, wspierając i bagatelizuje Twoje wady. Twój prawdziwy mężczyzna jest lojalny i lubi spędzać z Tobą czas. Potrafi rozśmieszyć Cię do łez i lubi patrzeć jak wcinasz kolejną porcję kotleta. Jest z Tobą na dobre i na złe. Ufa, tęskni i po prostu Cię babo szanuje.

 

 

A Ty? Współpracujesz i dopisujesz się do listy, czy wciąż wspominasz jego byłą?

 

Dominika

A teraz czas na Ciebie!

To wszystko, co czytasz jest dla Ciebie i z myślą o Tobie!  Spodobało się? Zostaw po sobie ślad:

– w komentarzu, tu na blogu,

– udostępniając i komentując na Facebook’u
Ponadto, spotkasz mnie także na Instagramie, a do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez mail: ochmilano@gmail.com

 

 

 

 

You Might Also Like