PODRÓŻE MAŁE I DUŻE

Ogród Eden istnieje naprawdę! Historia pewnej rodziny z Mediolanu

Zawsze kręciły mnie legendy i historie zza siedmiu gór i lasów. Jako dziecko, lubiłam przypowieść biblijną o Ogrodzie Eden, jabłku, Adamie i Ewie. Kto by pomyślał, że Rajskie Ogrody NIE występują tylko na kartach papieru. Jadąc na północny zachód, 50km od Mediolanu ich bramy może przekroczyć absolutnie każdy!

Nad jeziorem Maggiore mieści się urokliwe miasteczko Stresa. Urokliwe i całkiem charakterystyczne, bo w pierwszym kontakcie ze Stresą człowiek ma poczucie, jakby przeniósł się do innej epoki. Architektura hoteli i domów bardziej przypomina królewskie posiadłości aniżeli klastyczne B&B. Wszędobylskie palmy i trochę egzotyczna natura Stresy przywodzi na myśl lśniące kabriolety i serial Beverly Hills 90210. Czy może być bardziej hollywoodzko?

 

 

 

Powodem, dlaczego Stresa ma w sobie tego królewskiego ducha jest rodzina Borromeo. Pierwotnie zamieszkiwała Toskanię, a w XIV wieku przeniosła się do Mediolanu, w którym mieszka po dziś dzień, robiąc interesy głównie na turystyce. Borromei mieli ogromny wpływ na losy Lombardii, głównie w sferze duchownej, ale i tak głównym powodem wszystkich ,,ochów” jest majątek rodziny zgromadzony nad jeziorem Maggiore – trzy przepiękne wyspy, zwanymi Isole Borromee. Każda inna, każda cudna i zapierająca dech w piersiach; Isola Madre, Isola dei Pescatori i Isola Bella.
Wyprawa po rajskich wyspach to prawdziwa gratka. Jednak, chcąc odwiedzić je wszystkie należy nastawić się na pewne koszta, bo impreza wcale nie będzie ekonomiczna. Trudno się dziwić, ktoś w końcu musi utrzymać i zadbać o te wszystkie cudowności, prawda?
Ze Stresy już o świcie wyruszają specjalne łodzie. Wycieczkę zaczyna Isola Madre, największa ze wszystkich 3 wysp. Na brzegach jej dzikich plaż wylegują się kaczki (dużo kaczek!), a w słoneczne dni można tu odpocząć pod drzewami pomarańczy.

 

 

 

Isola Madre (w tł. Wyspa Matka), była pierwszą wyspą, na której pierwotne budowle zostały przekształcone w pałac i ekskluzywne ogrody po których przechadzali się Borromei. Luksusem dla odwiedzających jest z pewnością widok najstarszego, bo dwustuletniego cyprysu. Obecnie Wyspa Matka jako jedyna nie jest zamieszkiwana.
Wyspa Rybaków (Isola dei Pescatori) to prawdziwa uczta, dla miłośników morskich wojaży. Rybki, dostępne w restauracjach Stresy są właśnie od nich. Wyspa jest otwartą przestrzenią pełną uroczych domków mieszkalnych, sieci rybackich, łodzi i kramów. Na Isola dei Pescatori warto zatrzymać się na dłużej, aby odpocząć, zjeść i naładować siły przed dalszym zwiedzaniem. Kręte ścieżki i schody prowadzą do wielu ukrytych miejsc, dlatego podnieś głowę i szukaj drogowskazów! Jeden z nich zaprowadzi Cię na maleńki cmentarz rybaków.

 

 

 

 

Gwoździem programu jest z pewnością Isola Bella. Bella, bo jest naprawdę piękna! Wyspa podzielona jest na część portową, pałac rodu Borromeo i kapitalny ogród. Najpierw była tu osada, w której mieszkali rybacy, a miasteczko tworzyło kilka kościołów i grządki z warzywami. Dopiero później hrabia Carlo Borromeo wybudował pałac dla swojej żony Isabelli d’Adda. Teraz chyba jasne skąd w nazwie ,,Bella”?
W pałacu króluje rocco-barocco, czyli kryształy, perła i dużo złota. Zanim oczaruje nas ogród, najpierw musimy przedostać się przez liczne komnaty i sale honorowe. Najbardziej zjawiskowa to ta w błękitach i bieli z krętymi schodami oraz groty z kamienia, usytuowane przed wyjściem do ogrodów. Włosi sprytnie to sobie wymyślili, bo okna wychodzące na tarasy z rzadkimi gatunkami roślin są osłonięte, w taki sposób, aby zwiedzający mógł obejrzeć Eden na samym końcu. Nie warto psuć sobie niespodzianki!
Spotkanie z Ogrodami na Wyspie Pięknej początkowo powoduje zawrót głowy.
Czy to już raj, pytam? Po ogrodzie spacerują dumne, białe pawie, którym
wcale nie spieszno by rozłożyć ogromniasty ogon. Ludzie z
niecierpliwością wyczekują na ten moment, aby uwiecznić okazałe
upierzenie na tle tarasów zdobionych różami, roccokowymi rzeźbami i
fontannami.

 

 

Przypatrz się teraz. Szczyt tarasów zdobi rzeźba Amora na Jednorożcu. Był to symbol rodziny Borromeo – Jednorożec był dla nich odpowiednikiem oddania, honoru i wartości.

 

 

 

 

 

Prawda, że pięknie?
Spacerując po pałacu i wyspach, a także zwiedzając Stresę często zauważysz herb w kształcie korony z mottem ,,Humilitas”, które oznaczało pokorę w stosunku do Boga.
Zainspirowana? Wyspy Borromeo to takie miejsce, które odwiedzone nawet kilkakrotnie nie spowszednieje. Miejsce, z którego trudno się wraca, bo na moment nakłada nam na nos różowe okulary i przenosi do baśni Andersena.
Jeżeli spodobał się Tobie mój wpis, daj mi o tym znać:
– w komentarzu, tu na blogu,
– udostępniając i komentując na Facebook’u

W każdy post wkładam dużo serducha, a Ty wskazujesz mi właściwą drogę, dlatego zostaw po sobie ślad.

Ponadto, spotkasz mnie także na Instagramie, a do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez mail: ochmilano@gmail.com
Ciao,
Dominika

 

Zapisz

You Might Also Like