MEDIOLAN POLKA NA EMIGRACJI

Odkąd mieszkam w Mediolanie robię to często!

Wcześniej w ogóle nie myślałam, że mogłabym do tego dopuścić. Uważałam, że to strata czasu i, że po prostu nie wypada, a mój plan dnia nigdy tego nie przewidywał. Włosi przekonali mnie, że warto, że powinnam robić to kiedy tylko zechcę. Przekonali i natchnęli, bo gdy oni to robią przyłączam się z wielką chęcią.

Organizacyjnie bywam łamagą, ale paradoksalnie lubię ułożyć sobie dzień. Wypisać punkt po punkcie, co w danym dniu warto zrobić. Tydzień ma tylko siedem dni z czego połowę mojego czasu przesiaduję w pracy. Myślę sobie wtedy w jaki sposób spożytkować to, co zostaje mi jeszcze do dyspozycji.Moja lista ,,do zrobienia” zawsze była bardzo ambitna. Dzień potrafiłam napchać różnymi zadaniami. Lubiłam zamieniać się w perfekcyjną panią domu kilka razy w tygodniu, dokształcać się językowo, uprawiać sport. Sporty najlepiej 3 razy w tygodniu, bo przecież dzień wcześniej zjadłam pizzę o 22 i teraz bilans powinien wynieść 0, a po drugie sport to zdrowie. Języki? W tej chwili włoski jest moim drugim językiem mówionym. Na rzecz tego, gdzieś zaczął uciekać angielski, dlatego aby broń boziu ,,nie zapomniał się” do reszty, wtykałam jeszcze edukacyjną godzinkę lub dwie przed pójściem spać. Dom, edukacja, aktywny tryb życia, bla, bla bla. Oprócz tych przykładowych zadań głównych jest jeszcze cała masa innych pierdół dookoła, ale przecież nie o tym chciałam. W skrócie ciągnęłam całe stado srok za ogon i dupa mi z tego wychodziła, bo gdy nie byłam w stanie czemuś podołać od namiaru, odczuwałam wielką frustrację. Uważałam, że jestem do bani. Wymagałam od siebie dużo, a to co udało mi się zrobić wciąż było niewystarczająco. Znasz to?

Pewnego dnia Albi mnie zapytał: ,,Czy ty kiedyś potrafisz po prostu usiąść i nic nie robić, nie myśleć, nie analizować, nie zastanawiać się? Wy, Polacy to zawsze musicie być w ruchu, a gdy na moment się zatrzymacie odnosicie wrażenie, że marnujecie czas.”

Zanim do mojej łepetyny dotarły jego słowa minęło trochę czasu, ale to za chwilę. Musiałam zrozumieć, że wszystko to, co planuje na dany dzień należy wyciągnąć w czasie, że jestem tylko człowiekiem, a pewne zadania to długotrwały proces. Nie liczy się ilość tylko jakość, bo co mi po tym, że po treningu przeczytam artykuł po angielsku? Przed snem, z na wpół zamkniętym okiem, przytulona do poduchy? Zapewne niewiele z niego zapamiętam, a zmęczę się podwójnie. Sens? Zerowy.

W ciągu dnia zaczęłam wyznaczać sobie priorytety. Oddzielać rzeczy ważne od mniej ważnych, a pierdoły po prostu olewać. Z listy zwykle najpierw skreślam połowę i macham ręką, gdy coś nie pójdzie po mojej myśli lub nie zostanie zrobione ,,in time”. Jednak żeby odnaleźć tę równowagę w sposobie myślenia i planowania musiałam nauczyć się jednej istotnej rzeczy.

 

Odkąd zamieszkałam w Mediolanie nauczyłam się marnować czas. 
Dolce far niente, czyli słodkie nic-nie-robienie to sztuka, którą Włosi opanowali do perfekcji, ale wcale nie dlatego, że są leniwi!
 

Jeden z najbardziej klasyczny obraz włoskich mieszkańców Italii to właśnie ten, przedstawiający słodkie nieróbstwo. Wiesz o co chodzi? To jest właśnie jeden z TYCH smaków Włoch. Gdzieś na murku, na ławeczce, pod drzewem, na kieliszku wina w barze. Nie zawsze muszą ze sobą rozmawiać i gestykulować. To właśnie moment, w którym odpoczywają, zbierają nową energię i ładują baterie. Aby czerpać 100% satysfakcję z dolce far niente musisz wyzbyć się poczucia winy, że nic nie robisz.

Zwalniam, olewam i nic mnie nie obchodzi, co zaplanowałam dnia następnego. Wystarczy popołudnie, godzinka albo pół? Jak kto woli. Wyłączyć się, zresetować mentalnie. Chociaż chwilkę w ciągu dnia. Nie rozmawiać, nie czytać, nie skupiać myśli na niczym. Pobyć ze sobą i czuć się dobrze ze swoim nieróbstwem. Nauczyć się odpoczywać.

Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Żeby opanować umiejętność nic-nie-robienia wcale nie musisz przyjeżdżać do Włoch, nie musisz też wyjeżdżać na wakacje. Nieróbstwo może być stałym elementem w tygodniu, nie tylko w weekend. Jeżeli jeszcze nie próbowałaś, zacznij. Wszystko wyda się prostsze, widziane z innej perspektywy, gdy czujesz się wypoczęta – nie tylko fizycznie, ale i psychicznie! To jak? Jaka jest Twoja lista zadań na tydzień? Ja tam widzę przynajmniej 15 minut na dolce far niente.

Dominika

A teraz czas na Ciebie!

 

To wszystko, co czytasz jest dla Ciebie i z myślą o Tobie!  Spodobało się? Zostaw po sobie ślad:

– w komentarzu, tu na blogu,

– udostępniając i komentując na Facebook’u

Ponadto, spotkasz mnie także na Instagramie, a do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez mail: ochmilano@gmail.com

 

Zapisz

You Might Also Like