WŚRÓD WŁOCHÓW

Włoska dieta na ładne biodra

Wiedziałaś o tym, że Włoszki to najszczuplejsze kobiety w Europie? Zaledwie 10% włoskiego narodu walczy z nadwagą, a wszystko to dzięki włoskiej diecie. Nie mam tu na myśli ,,włoskiej diety odchudzającej”, jak piszą niektóre nieświadome portale w Internecie. Włoska dieta to styl życia, a nie odchudzanie z tabelą produktów o niskim indeksie glikemicznym trzymaną w ręku.

 

To nie będzie tekst o sposobie zrzucenia 10kg w miesiąc. Mam dla Ciebie coś specjalnego, co sprawi, że poczujesz się lżej, a Twój metabolizm przyspieszy jak szalony. Jesteś ciekawa jak oni to robią? Sprawdziłam i potwierdzam, że działa.

 

 
1. Usiądziesz wreszcie?
Nie uwierzę, jeżeli powiesz mi, że zawsze jesz bez pośpiechu. Ile razy zdarzyło się Tobie krążyć z talerzem, zamiast usiąść do stołu aby zjeść ,,jak człowiek”? A może jesz i robisz coś jeszcze przy okazji; odpisujesz na maile, wrzucasz pranie do pralki albo w międzyczasie robisz makijaż, ubierasz się? Wrzucasz coś w siebie na zapchanie głodu i pędzisz dalej? Ile razy słyszysz od pozostałych domowników: ,,czy Ty usiądziesz wreszcie?”?
Włoska dieta to nie tylko posiłki, ale także sposób ich konsumpcji. W porze lunchu czy kolacji nie ma opcji żeby jeść na kanapie przed telewizorem albo na stojąco w czeluściach kuchennych. Każdy zajmuje swoje miejsce i dopóki nie zje to od stołu nie odchodzi. Włosi mają dożywotnio zaprogramowaną regułę:
 
 
jedzenie = czas + spokój
 
 
W ciągu dnia daj sobie chwilę na każdy posiłek by zjeść go w świętym spokoju. No dobrze, jak masz małe dzieci nie zawsze słowo ,, święty” wpisuje się w rytuał jedzenia, ale jak już przychodzi pora obiadu czy kolacji traktuj to jako jedną z ważniejszych czynności w ciągu dnia, jak to pisanie maila do pracy. Nie analizuj ilości garów, które później trzeba pozmywać, po prostu odpręż się i ciesz się dobrym jedzeniem dokładnie tak, jak robią to Włosi. To ma być przyjemny moment, bo w końcu jedzenie to też przyjemność. Twój metabolizm bardzo Ci za to podziękuje.
 
 
2. Kraina winem płynąca
W poszukiwaniu informacji o zdrowych dietach pewnie nie raz trafiłaś na temat o dobroczynnym wpływie wina na organizm. Kieliszek białego lub czerwonego wina jest bardzo wskazany; ułatwia trawienie i obniża cholesterol. Włosi potrafią wypić lampkę prosecco także w przerwie na lunch, w czasie pracy. Zaraz obok wody to jeden z głównych napojów na liście zakupów spożywczych. W przeciwieństwie do piwa nie rozciąga żołądka. No i inna sprawa; picie butelki na umór a jednego kieliszka robi naprawdę dużą różnicę. To ma być dodatek, podkreślający smak potraw a nie sposób na odlot. W winie naprawdę można się zadłużyć i to w tym pozytywnym znaczeniu; barwie, zapachu, smaku, kwasowości. To napój na długie rozmowy, więc i idealny do posiłku w spokoju.
 
 
3. Frutta i verdura
Owoce i warzywa są podstawą we włoskiej diecie. Grillowane cukinie, bakłażany i papryka to jeden z contoroni (dodatki), który znajdziecie w każdym menu restauracji we Włoszech. Jak nie grillowane to duszone na patelni, z odrobiną (albo bez) białego wina lub świeże w formie sałatki.
Po każdym posiłku we włoskim domu pada hasło: ,,Cosa volete di frutta?” – Co chcecie z owoców? Owoce (oprócz lodów) przyjmują postać deseru. Ponadto po każdym słonym posiłku, Włosi lubią zmienić smak na słodki/kwaskowy, by później móc wypić filiżankę kawy. To takie niby nic, a jednak trzymając się zasady ,,owoc po posiłku” nie zapominamy o ich codziennej dawce. Innym sposobem na przemycenie owoców do codziennego menu jest zrobienie ,,macedoni”, czyli sałatki owocowej. Jeżeli macie na stanie owoce, które za dwa dni prawdopodobnie zakończą swój świeży żywot, warto wykorzystać je w taki sposób. Tę metodę podkradłam od mojej włoskiej teściowej, która czasami dodaje do sałatki orzeszki piniowe i odrobinę amaretto. Jest naprawdę pyszna!
 
 
4. Fritto ogni tanto
No kto nie lubi smażonego mięcha w panierce albo chrupiącej fryty? Jedzenie jest dla ludzi i nie można popadać w paranoje. Włosi też lubia fast food’y. Jedzą burgery i uwielbiają popijać coca-colę do pizzy. Panierują owoce morze (tzw. fritto misto) i wrzucają je na fryturę. ALE! Wertując karty menu w restauracji (dotyczy to także domostwa) zobaczysz ile znajdziesz potraw gotowanych, grillowanych i pieczonych (al forno). Pewnie nie od dziś wiesz, że sposób gotowania ma duże znaczenie, zatem zamiast wrzucać rybę na wysmarowaną wcześniej olejem/masłem patelnie, wsadź ją do pieca, oszczędzisz sobie w ten sposób wątrobę i czas przygotowywania.
 
 
5, Produkt
Pisałam już kiedyś o tym, że włoskie receptury są naprawdę proste, a samo przygotowanie zajmuje nie więcej niż 30 minut. Garści ziół, mięso, trochę warzyw i oliwy. Prostota włoskiej kuchni sprawia, że jest lekka i smakuje na całym świecie. Sednem tego szaleństwa na jej punkcie jest produkt. Nie z paczki, nie z konserwy, nie mrożony czy półfabrykat ze słoika. Ma być dobre i świeże. Spoko, w Polsce też jest świeże i dobre, i wcale nie musi być włoskie.
 
 
6. Sos w makaronie/ makaron w sosie
Mówisz: spaghetii, myślisz: kalorie. No i ten wszędobylski ciągnący się ser. Oczyma wyobraźni zobaczyłaś 5cm więcej w biodrach? To prawda, że we włoskiej diecie jest sporo węglowodanów prostych, wieźmy choćby na przykład ten biedny makaron, który większość Polaków obwinia za obecność oponki na brzuchu. W jedzeniu pasty nie ma nic złego pod warunkiem, że nie przeginasz z jej ilością (to samo co z winem).
Jak makaron to i sos. My Polacy mamy na tym punkcie bzika, sos czosnkowy do pizzy, słodko-kwaśny ze słoika? Włosi ograniczają sosy do minimum. Makaron powinien być nim lekko zabarwiony, a nie zanurzony. Wszystkie smaki, które znajdują się na talerzu są wyczuwalne; od pasty al dente po przyprawy i dodatki. Kiedyś czytałam taki artykuł o oszukiwaniu naszego umysłu, który mówił o tym, że im więcej smaków wyczuwamy, tym bardziej stajemy się syci. Zatem zamiast kąpać makaron w sosie, zadbaj o wyrazistość smaków.
 
7. Zamknięte do kolacji
Była mowa o jedzeniu w spokoju, inną kwestią są także pory posiłków. Stały czas jedzenia jest kluczowy. Śniadanie o 9, obiad na 13, a o 20 kolacja. Włosi nie mają w zwyczaju robić ,,dekoracji” ze słodyczy w całym mieszkaniu. Komodę w salonie raczej zdobi micha z owocami zamiast orzeszki w czekoladzie. Nie podjadają między posiłkami, po obiedzie lodówa jest zamknięta, kuchnia posprzątana i do czasu kolacji nikt już tam nie zagląda. Tak przyjęty od urodzenia mechanizm odżywiania sprawia, że żadna dieta ,,5 posiłków co 3h z zegarkiem w ręku” nie jest Ci potrzebna, przychodzi godzina jest jedzenie.
 
 
Powiem Ci, że jadę na tych zasadach już od 2 lat. Nie miałam zbyt dużego wyboru, czasu no i przede wszystkim ochoty na pitraszenie w kuchni tak, jak robiłam to w Polsce. I wiesz co? Czuję się jak nigdy! Metabolizm super funkcjonuje, żadnych wzdęć i uczucia ciężkości. Nie chcę, abyś mnie źle zrozumiała, że polskie warunki są ble i fu, bo polską kuchnię kocham nad życie, ale te kilka włoskich zasad przemyciłam do mojego codziennego funkcjonowania i gdziekolwiek się nie znajdę będę je na pewno kontynuować.
 
 
Dominika

A teraz czas na Ciebie!

 

To wszystko, co czytasz jest dla Ciebie i z myślą o Tobie!  Spodobało się? Zostaw po sobie ślad:

– w komentarzu, tu na blogu,

– udostępniając i komentując na Facebook’u

Ponadto, spotkasz mnie także na Instagramie, a do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez mail: ochmilano@gmail.com

Zapisz

You Might Also Like