KNAJPY I RESTAURACJE

Najlepsza (prawdziwa) PIZZA w mieście

Nie znam osoby, która nie lubi pizzy. Kto by pomyślał, że trochę mąki, pomidorów i sera zrobi taką furorę na świecie. Pizzą zajadają się wszyscy, a jeszcze lepiej, gdy to ta ,,prawdziwa pizza” – lekko mączna, na idealnie cienkim cieście. Uginająca się pod ciężarem ciągnącej w nieskończoność mozzarelli. Prawdziwa pizza to ta jedzona rękoma, brudząca sosem pomidorowym usta i koszulę Twojego mężczyzny, który później spogląda na Ciebie przepraszającym spojrzeniem.

Jeżeli wybierasz się do Mediolanu mam tu dla Ciebie małą ściągę miejsc, do których NAPRAWDĘ warto zajrzeć. Jeśli nie masz w planach podróży obiecuję, że poczujesz się jakbyś przez chwilę znalazła się we Włoszech. Bez snobizmu, turystów, wysokich rachunków i drewnianej atmosfery. Będzie po włosku, prawdziwie.

1. Pizza AM – Corso di Porta Romana, 83, 20122 Milano
Po wyjściu z AM’u czułam się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi – najedzona i dopieszczona.  To chyba najlepsza kompilacja przymiotników, jakimi można określić istotę ludzką. To było zwykłe wyjście na pizzę, a jednak zamieniło się w niezapomniany wieczór.
Widzisz, dobra pizza to nie tylko obecność sera i szynki. Lokal który ma być określony jako ,,TOP” na prawdziwą pizzę, to ten w którym poczujesz się jak na obiedzie u mamy, ten w którym właściciel ugości Cię jak swego. Taka właśnie jest pizzeria AM.
Po pierwsze: wystrój.
Od wejścia ciepłe, żółte kolory biją po oczach, a temperatura automatycznie podnosi się o kilka stopni. Pod sufitem wiszą pajace, na ścianach malunki Haring’a, z głośników latynoska muzyka. Pierwsze co przychodzi do głowy to: Co ma Hiszpania do Włoch i pizzy? – Podróże właściciela do Hiszpanii? Z pewnością atmosfera w AM’ie jest bardzo wyluzowana i multikulturowa – ze względu na obsługę rzecz jasna. W AM’ie nie spotkasz turystów, przychodzą tu tylko mieszkańcy miasta, którzy znają okolicę.

 

 

 


Po drugie: powitanie.
To był zimny i wietrzny wieczór, po wejściu do AM’u wpisaliśmy się na listę oczekujących na stolik. AM szanuje Twój czas i przede wszystkim Ciebie jako gościa, zatem bardzo szybko właściciel zadbał o to, abyśmy nie czekali z pustymi rękoma na zewnątrz lokalu. Zaprosił nas do środka, wskazał miejsce, gdzie mogliśmy przeczekać swoje pól godziny. Do lewej ręki wręczył nam kieliszek prosecco, a do prawej czekadło, które było rozmiaru normalnej kanapki.

 

Gdy na zewnątrz zimno, na stolik możesz poczekać w środku lokalu zaraz obok otwartej kuchni, w której panowie uwijają się jak mrówki. Jeden gniecie ciasto, drugi rzuca dodatki, a trzeci pilnuje czasu i temperatury w piecu. Każdy ma uśmiech od ucha do ucha i chętnie z Tobą pogawędzi, a nawet zapozuje do zdjęcia (wtedy poczułam się jak turysta)!

 

Wybór pizzy jest nieduży, ale moim zdaniem im mniej tym lepiej ważne, aby smak się zgadzał. W tym wypadku nie mam najmniejszej wątpliwości, bo w tej knajpie wszystko się zgadza; pizza, cena, smak i atmosfera.

Po trzecie: zamówienie.
Usiadłaś? Dobra, to jak z tym zamówieniem? Jeśli jesteś pierwszy raz to weź margharitę – to prawdziwe niebo w gębie. Jeżeli jesteście we dwoje możecie wybrać opcję pół na pół – idealne rozwiązanie dla tych, co lubią testować. Hurtowe wydawanie pizzy w AM’ie powoduje że, czas oczekiwania na zamówienie trwa mniej więcej tyle co upicie piany z piwa.
A tak wygląda pizza:

 

pizza w mediolanie

 

Jej jedzenie zajęło mi dosłownie… chwilę.
Po czwarte: open bar.
 
Na zakończenie pizzowej uczty kelner proponuje kawę i likier smakowy. W AM’ie trunki są domowej produkcji. Miałam okazję spróbować po raz pierwszy likieru pistacjowy i o smaku mango. W standardzie jest także cytrynowe limoncello (zdecydowanie bardziej słodkie od polskiej cytrynówki) lub ziołowe amaro (polecam szczególnie fanom jagermeisner’a).
Żebyś za bardzo się nie rozsiadała, bo w końcu w kolejce jest jeszcze wielu chętnych na stolik, kelner zaprasza Cię na open bar. Możesz wypić to na co masz ochotę w dowolnych ilościach – nie zapomnij tylko trafić do kasy z numerem stolika.

 

Niezapomniany wieczór we dwoje z czekadełkiem, prosecco, pizzą, piwem, kawą, likierami i open barem: 29 EUR.

 

2. Gino Sorbillo – Largo Corsia dei Servi, 11, 20122 Milano
Gino to już klasyk. Prosto z Neapolu, Sorbillo rozprzestrzenia sieć pizzerii na całe Włochy. To była pierwsza napoletańska pizza, którą jadłam w Mediolanie zanim odkryłam AM. Sekretem są lekko podpalone (niespalone) boki, ale to nie dlatego, że zapomniano wyjąć ją wcześniej z pieca. To efekt wypiekania w piecu opalanym drewnem. Na tym polega cały knyf gino’wskiej receptury – sposób jej wypiekania – opanowany do perfekcji; oprócz składników, pizza ,,smakuje piecem”. Drewno nadaje jej charakterystyczny posmak i to w tej pizzy jest cudowne, absolutnie uzależniające!

 

 

Gino ze względu na swoją lokalizację (centrum miasta) opływa ciut bardziej w sztywność, lecz wciąż uprzejmość i otwartość personelu. Nie ma tu miejsca na dzikie kolory i latynoską muzykę. Jest biało, schludnie i trochę bardziej uporządkowanie.
W porze kolacji pod Gino zbierają się tłumy młodych, wygłodniałych Włochów, rodzin z dziećmi, znajomych ze znajomymi. Jednym słowem: TRZEBA CZEKAĆ, ale to oznacza tylko jedno: będzie pysznie!
Ceny w Gino za wieczór we dwoje układają się podobnie chyba, że pokusisz się także o przystawkę i deser.
Rachunek: 30 EUR.
3. Spontini Milano 1953 – Piazza Cinque Giornate, 6, 20129 Milano
Bardzo możliwe, że ta nazwa kiedyś obiła się Tobie o uszy. Spontini działa od 1953 roku jako producent super-szybkiej pizzy typu ,,fast food”. Bary Spontini w Mediolanie spotkasz w liczbie kilku. Najbardziej obleganym puntem jest ten przy Katedrze Duomo; pełno tam turystów, a pizza wjeżdża i wyjeżdża z pieca na gigantycznej formie w ilości X. Receptura niby ta sama, ale najlepsza ,,pizza od Spontini’ego ” to ta przy Piazza Cinque Giornate. Spód jest gruby i baaardzo chrupiący. Pizza  syci jednym (wielkim) kawałkiem przez dużą ilość oliwy i sera.

 

 

Filozofia Spontini’ego jest jedna: ma być szybko i prosto zatem wybór pizzy ogranicza się tylko do jednego typu (przy Duomo typy są trzy). Jeżeli wahasz się nad rozmiarem piwa, nie przejmuj się – charyzmatyczny manager baru zdecyduje za Ciebie i przyniesie największe. Ot co, w końcu ma być szybko i prosto, no nie?
Sell-service u Spontiniego z zestawem na osobę; wielgachny kawał pizzy i kufel piwa to 10 EUR.Dla dociekliwych podaję namiar na punkt przy Katedrze Duomo: Via Santa Redegonda, 11, 20121 Mialano.

4. Briscola Pizza Society – Via Antonia Fogazzaro, 9, 20135 Milano
Nazwałam ją ,,pizza social media”, wystarczy rzucić okiem na sam lokal – zaprojektowany według facebook’owego ducha; modernistyczny, sloganowy, zajeżdżający trochę hipsterstwem w pozytywnym znaczeniu. Wszystko jest bardzo dopracowane: od lokalu po design zastawy, menu i sposobu zamawiania.
Na ścianach napisy głoszą mądre idee, a z pizzą należy robić ,,sharing”, dlatego też menu zostało przemyślane w taki sposób, że wybieramy dwie małej wielkości pizze po to, aby móc się nią podzielić z osobą, z którą przyszliśmy na kolację. Tym sposobem nie najadamy się za szybko jednym smakiem i możemy próbować wielu kombinacji.
Pizza wjeżdża po więcej niż 15 minutach na srebrnej tacy. ,,Share pizza” jest przekazem nie tylko ze ściany i menu – do każdego zamówienia dołączony jest specjalny obrotowy nóż do pizzy. Jak już dzielić to na serio, z nożem.

 

 

Za samoobsługę, 4 małe pizze i dwa małe piwa rachunek to ok. 17 EUR.

 

A TY? MASZ JAKIEŚ SWOJE ULUBIONE MIEJSCE NA PIZZĘ?

 

Jeżeli spodobał się Tobie mój wpis, daj mi o tym znać:
– w komentarzu, tu na blogu,
– udostępniając i komentując na Facebook’u
W każdy post wkładam dużo serducha, a Ty wskazujesz mi właściwą drogę.
Ponadto, spotkasz mnie także na Instagramie, a do bezpośredniego kontaktu zapraszam Cię przez mail: ochmilano@gmail.com
Ciao,
Dominika

Zapisz

You Might Also Like