POLKA NA EMIGRACJI

5 irytujących faktów z życia w Mediolanie

1. La metropolitana – nienawidzę podróżować mediolańskim metrem. Schodząc do jego ciemnych, wąskich i ponurych podziemi odzywają się we mnie klaustrofobiczne lęki. Od rana upchnięta jak w puszcze sardynek, wchodzę na jednym wdechu i marzę o tym, aby jak najszybciej wysiąść.

Ponadto, w metrze panuje prawo dżungli – kto pierwszy ten lepszy. Ludzie wsiadają, nie patrząc na to czy 100 innych osób najpierw musi wysiąść. Jeśli chcesz wysiąść, nikt stojący przed Tobą nie wpadnie na pomysł, aby się przesunąć pomimo grzecznego ,,przepraszam”. Ba! Słowo ,,przepraszam” w tym mieście nie istnieje, musisz mieć oczy dookoła głowy, przecież za Tobą stoją 3 osoby, które akurat chcą przejść i w milczeniu liczą na to, że zejdziesz im z drogi. Komunikacji międzyludzkiej zero, przynajmniej metro szybko jeździ i to jest jedyna jego zaleta.
2. Włoska telewizja – od kilku dobrych lat nie oglądam telewizji i muszę przyznać, że chyba wyszło mi to na dobre, bo włoska telewizja to ostra jazda. Większość programów rozrywkowych jest żenująca, a sama transmisja trwa po kilka godzin. Brakuje logiki. Żarty prowadzących nie śmieszą, a włoskie prezenterki pompują się botoksem. Oprócz programów rozrywkowych, są także i filmy, mówię tu oczywiście o tych zagranicznych. Włosi są indywidualistami zatem nie może oczywiście zabraknąć włoskiego dubbingu. KAŻDY zagraniczny aktor ma przydzielony swój włoski głos.
3. Agencje pośrednictwa pracy – widziałeś kiedyś animowany film z lat 90′ – ,,Dwanaście prac Asterixa” ? Jednym z zadań głównego bohatera było poproszenie o zaświadczenie A-38 w ,,Domu, który czyni szalonym”. Nazwa urzędu z bajki idealnie pasuje do tego w jaki sposób włoskie agencje pośrednictwa pracy traktują ludzi, którzy do nich przychodzą. Pracownik pośredniaka ma jeden cel: znaleźć kandydata firmie, nie kandydatowi pracę. Jeśli zainteresuje ich Twój profil na jakimś portalu, na którym wcześniej się zarejestrowałeś będą wydzwaniać, prosić o Twoje CV, wypełnienie ankiety, testu z angielskiego i Bóg wie czego jeszcze. Nieważne czy został ustalony wcześniej termin dostarczenia dokumentów, będą dzwonić jeszcze 1000 razy, abyś czasem nie zapomniał – przecież mają dla Ciebie taka super ofertę pracy! Wysyłasz wszystko na czas po czym następuje długa i gęsta cisza. W 100% przypadków nie odezwą się jeśli nie ponaglisz ich mailowo lub telefonicznie. Najbardziej widać ich brak kompetencji jeżeli dostaniesz pracę. Najpierw musisz odbębnić okres próbny z umową agencyjna, a dopiero później podpisujesz umowę z Twoja firmą. W ciągu 2 miesięcy okresu próbnego odwiedzisz lub obdzwonisz agencje przynajmniej kilkanaście razy. Trzeba im patrzeć na ręce, sprawdzać wszystko po kilka razy. No chyba, że chcesz, aby pomylili w umowie Twoje dane albo nie wysłali Ci pieniędzy. Jest to bardzo możliwe.4. ,,Jesteś Włoszką?” – Włosi mają talent do zadawania absurdalnych pytań. Wyjście z drugą kumpelą Polką na miasto to czasem niezły cyrk. Żadna z nas nie wyrzeknie się słowiańskiej urody, charakterystycznej dla społeczeństwa  Europy Wschodniej, zatem zwykle jesteśmy brane za turystki. Zamawiając w barze ciacho i kawę po włosku, Włosi (zarówno mężczyźni jak i kobiety) albo z przekory albo z kurtuazji lubią zadać to idiotyczne pytanie ,,Jesteś Włoszką?” tonem bardziej orzekającym niż pytającym. Masz ochotę wtedy odpowiedzieć: ,,A czy według Ciebie blond włosy do pasa, wysokie kości policzkowe i twardy akcent wpisują się we włoskie normy?” Według mnie makaroniarzom (lubię ich tak nazywać) trudno jest uwierzyć, że ktoś może znać ich język i płynnie się dogadać. To może być także rodzaj komplementu, niekoniecznie sensownego, sposób żeby zagadać (bo przecież oni lubią gadać), lecz usłyszane ,,Jesteś Włoszką?” po raz 100 sprawia, że nie wierzysz w ,,szczerość” tego pytania. Biorę wtedy oddech i uśmiecham się.

5. Tłumy, wszędzie tłumy – do restauracji, do baru, do muzeum, po bilety, do metra, do szatni w sklepie. To są uroki życia w dużym, turystycznym mieście. Znalezienie spokojnej kawiarni, gdzie można się zaszyć, czasem graniczy z cudem. Parki jako jedyne tereny zieleni pękają w szwach, a wyjście na shopping przyprawia Cię o ból głowy, dlatego przez kolejny sezon narzekasz, że nie możesz znaleźć nowego płaszcza.

Masz jakieś doświadczenia z życia we Włoszech? A może jest coś co irytuje Cię w Twoim polskim mieście?
Jeżeli spodobał Ci się mój post daj mi o tym znać w komentarzu, to dla mnie bardzo ważne. To Ty wskazujesz mi kierunek w mojej twórczości. Będę Ci bardzo wdzięczna 😉

Buziaki,

Dominika

Zapisz

You Might Also Like